piątek, 30 kwietnia 2010

Mama fryzjer


Nie, żebym była sadystką ale nie mogę się doczekać, aż będę mogła warkocze pleść, czesać długie włosy i spineczki wpinać! Narazie zostajemy przy koczkach i kucykach.

Kochamy dzidzi


Rozpoczęła się era lali w wózku. Lala Agatka tzn "dzidzi" Zosi jest na topie już od jakiegoś miesiąca, codziennie rano dzidzi je zupkę ugotowaną przez Zosię, myje zęby moją szczoteczką do zębów, czesze włosy moją szczotką do włosów, wyciera pięknie nosek chusteczką ( to pozostało po katarze ). Potem ląduje w łóżeczku małego czworonoga i jest przykrywana kołderką. Jest przytulana a Zosia robi jej caaaaaacy. Kilka dni temu Zosia nawet przekonała się do wózka dla lalek i pięknie wyprowadziła dzidzi na spacer.

To miłe tak patrzeć jak Zosia super zajmuje się dzidzi. Ciekawe czy prawdziwe dzidzi nie zmieni tej opiekuńczości?

czwartek, 29 kwietnia 2010

Bezmięsnie


Zachciało mi się naleśników, ale niezbyt lubię takie na słodko ( no chyba, że z nutellą i bananami :)). Moja ulubiona wersja to ze szpinakiem i kaszą gryczaną. Do tych dodałam jeszcze tonę czosnku i mozarellę. Wyszło pycha. Każdy ma jakiś swój sprawdzony przepis na naleśniki ale ja sobie upodobałam ooo taki i polecam go szczególnie. Sa one wyjątkowo cieniutkie w sam raz do zapiekania z przeróżnym nadzieniem. Smacznego!

środa, 28 kwietnia 2010

On mnie kręci, on mnie podnieca


Byliśmy wczoraj w kinie, ach nie mogłam się już doczekać bo po pierwsze dawno nie byliśmy nigdzie we dwójkę, tym bardziej w kinie, a po drugie chciałam strasznie obejrzeć nowy film Allena odkąd 9 kwietnia pojawił się w kinach. Film poprostu rewelacja. I nie chwalę go tylko dlatego, że lubię Woodego Allena. Kto obejrzał wie o czym mówie. Słuchajcie dawno nie obejrzałam filmu, który nawet na chwilkę mnie nie znudził, zasypały mnie intrygujące i inteligentne dialogi, które rozbawiały do łez. Kreacja głównego bohatera była poprostu mistrzowska, wykapany obraz samego Allena ( swoją drogą szkoda, że nie chce mu się już samemu grać ). Jego zgryźliwość, ztetryczałość i geniusz powaliły mnie na kolana. Jeszcze się uśmiecham :)

sobota, 24 kwietnia 2010

Dla leniwych


I pogoda i przepis. Ciepło, cudownie i słonecznie dziś. Pogoda rozleniwia więc nie miałam ochoty na nic bardziej skomplikowanego. Tu należy się pochwała dla prostego ciasta francuskiego, z którego można wyczarować cuda w błyskawicznym czasie. Mi nawet czarować dziś się nie chcę, więc ograniczyłam się do powycinania kwadratów i położenia jagód :). Natchnęła mnie już kiedyś tym przepisem Dorotuś. Ciasteczka są przepszyne, sprawiają jeszcze więcej przyjemnośći jak się pomyśli, że przygotowanie trwa 5min. Leniwej soboty życzę!

wtorek, 20 kwietnia 2010

Koniec świata


Przyjaciółka zesłała foto wieści ze swojej podróży życia. Poleciała do Nowej Zelandii ot tak o...a w zasadzie w słusznej sprawie bo za miłością :). Poznali się w Amsterdamie, spędzili razem 4 dni i później nie mogli przestać o sobie myśleć. On wysłał zaproszenie, Ona szalona przyjęła. I poleciała na koniec świata. Chyba dalej się już polecieć nie da. Wróci pod koniec kwietnia to będą szczegóły. O jej przygodach sercowych w różnych zakątkach ziemi można by napisać niezły romans. Ciekawe jaki będzie finał tej miłości?
Zdjęcie trochę niewyraźne,robione jej mała cyfrówką ale tak się przy nim rozmarzyłam.

Z serii drugie śniadanie Zosi...


... dziś w roli główniej ciasto marchewkowe ze słonecznikiem. Przepis zaczerpnięty z Moich Wypieków choć bardzo zmodyfikowany. Cukru odrobinka, zamiast orzechów -słonecznik i cała micha startych marchewek. A i brak piernikowej przyprawy, został tylko cynamon. No i moja wersja jest bez polewy twarożkowej. Pyszne i zdrowe. Cała rodzina się zajada choć dla dziecia miało być.
p.s Zosia opanowała sztukę picia soczku w kartonie. Uff już nie łazi i nie rozlewa po całym domu choć czasem jeszcze zaszaleje.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Płonie ognisko w ...ogrodzie



Sezon ogniskowy rozpoczęty w sobotę. Towarzyszyli nam sąsiedzi zza płotu ze swoją prawie dwuletnia córeczką Oliwką.
Mniam! Nie ma to jak kiełbacha z ognicha w chlebie wysmarowanym ketchupem i musztardą. A jeszcze większe mniam dla takiej kiełbachy jak się jest w ciąży :)
p.s Musimy Oliwce podziękować - dzięki niej Zosia od dwóch dni woła, że chce siiii. Trzeba to koniecznie wykorzystać i rozpocząć nauki pełną parą.


piątek, 16 kwietnia 2010

Stop


Miałam milczeć, nie pisać nic bo nie wiedziałam nawet jakich użyć słów...ale nie umiem się ugryźć w język. Nie mogę już wytrzymać tej całej medialnej szopki wokół tego co się stało, mam ochotę wyrzucić telewizor przez okno. Wiecie co? Ta tragedia mi uświadomiła, jak ja, taki szary człowiek, nie wiele wie o świecie, o tym jak żyją inni, co czują, przeżywają... Niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego za życia prezydenta oglądałam tylko jego wpadki, potknięcia, pośmiewcze komentarze co utwierdzało mnie w przekonaniu, że rzeczywiście nasza głowa państwa nie jest zbyt rozgarnietym człowiekiem. Musiał zginąć , żebym dowiedziała się więcej? Że był uwielbiany, że był patriotą, że wierzył tylko w Polskę, że był cudownym, ciepłym i dobrym człowiekiem. Pytam zatem dlaczego ja, obywatel Polski nie byłam świadoma jego cudowności za jego życia? Czemu nikt nie raczył mnie wtedy o tym uświadomić? Media robią z nas kompletnych idiotów, kreują obraz Polski jaki chcą, jakże inny od naszego codzienniego życia, od prawidziwych uczuć i emocji.
Jestem strasznie wkurzona, że świat zabrął, aż tak daleko... Choćby na przekór będę zwalniała tempo życia, mam ochotę zbudować chatkę w lesie i uprawiać marchewki, a moje dzieci niech biegają w samych szmatach i wspinają się po drzewach.

p.s I poważnie myślę czy wspaniałe urządzenie zwane potocznie telewizorem będzie nam jeszcze potrzebne? Chyba chcę bez niego żyć.

sobota, 10 kwietnia 2010

Śpieszmy się kochać ludzi...tak szybko odchodzą [*]



Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dzwięk troche niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widziec naprawde zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzec
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a bedziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiac o miłosci
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą

ks. Jan Twardowski

czwartek, 8 kwietnia 2010

I tu i tam








I po Świętach


Było rodzinnie, zabawnie i tak jakoś po raz pierwszy :). Po raz pierwszy robiliśmy w trójkę wiele rzeczy : malowaliśmy jajka, zjadaliśmy babkę wielkanocną, szliśmy z koszyczkiem do kościoła, stroiliśmy się na śniadanie, dzieliliśmy się jajkiem...wiele by się tego nazbierało co Zosia już z nami robiła. A my jak małe dzieci przeżywaliśmy to jakbyśmy sami po raz pierwszy tego doświadczali. To jest chyba magia potomstwa. Z drugim będzie tak samo bo będziemy po raz pierwszy te rzeczy robić w czwórkę, z trzecim będzie identycznie bo w piątkę itd, itd...

p.s Chyba się druga dzidzia w brzuchu od kilku dni odzywa, mam jakieś takie wrażenie wieczorami, że mnie ktoś muska po brzuchu.



czwartek, 1 kwietnia 2010

Mała ogrodniczka


Zosia dziś szalała cały dzień w ogrodzie z przerwą na mini drzemkę ( jakby się bała, że coś straci jak za długo pośpi! ) Miała nielada misję: dzielnie pomagała babci sadzić nasze pierwsze bratki w tym roku :) Była zachwycona jak babcia przyniosła zawiniątko z kwiatkami. I powiedzcie mi skąd 15 miesięczne dziecko wie, że kwiatków się nie niszczy, nie gniecie, nie zrywa, że są delikatne, pięknie pachną i poprostu się je wącha? Jakieś czary :)
p.s zapomniałam, że dziś Prima Aprilis.





LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...