piątek, 29 kwietnia 2011

Przyszło do nas lato...

...pełne słońca lato, hej maluchy, hej dzieciaki co wy na to?

Uwielbiam takie dni...pachnie latem...oczy relaksują się widokiem soczyście zielonej trawy...uszy nasłuchują słowiczej muzyki...chłonę takie dni wszystkimi zmysłami. Ach tak zdecydowanie zapowiadają się udane dni. Życzę wszystkim cudownego i ciepłego weekendu!
p.s Na zdjęciach poniżej wspaniała gra aktorska Starszej Siostry. Cudo! 
p.s 1 W sprawie Młodszej to wciąż nie za ciekawie. Testy z krwi nie wykazały alergii ( milion osób w tym momencie powie sobie : a nie mówiłam!) więc powoli rozszerzamy dietę kontrolując co się dzieje na skórze.

wtorek, 26 kwietnia 2011

Domowe frytki z tymiankiem

Robimy je często, gdyż chwilowo moje starsze dziecko pokochało frytki. Taka faza! Polecam szczególnie bo są pyszne. Cudowna alternatywa dla zwykłych gotowanych ziemniaków.

Składniki :
  • ziemniaki
  • tymianek, sól
  • oliwa z oliwek
Ziemniaki pokroić w paseczki. Wymieszać z solą i tymiankiem w misce. Wyłożyć na papier do pieczenia, spryskać oliwą z oliwek. Piec w piekarniku ok 30-40 min w temperaturze 220st.C. ( Frytki mogą przyklejać się do papieru, wystarczy co jakiś czas przemieszać drewnianą łyżką).
Smacznego!

piątek, 22 kwietnia 2011

Sojonez

Idealny do sałatki jarzynowej. Nie poczujecie różnicy między sojonezem a zwykłym majonezem. Przepis podejrzałam TU ale go zmodyfikowałam. Przepis wielkanocny specjalnie dla Mamy Zosi :P.

Z okazji Świąt Wielkiej Nocy chciałabym życzyć najlepszego wszystkim odwiedzającym mojego bloga.

Składniki :
  • 200 ml śmietany sojowej( można użyć szklankę mleka jak w przepisie oryginalnym)
  • sól, pieprz ziołowy do smaku
  • łyżka octu jabłkowego
  • pół łyżki musztardy
  • 1,5- 2 szklanki oleju( dodałam 1,5)
Śmietanę sojową wraz z octem i przyprawami zmiksować, po chwili  pojawi się piana i wtedy dodajemy musztardę ciągle miksując. Po około 10 minutach miksowania zaczynamy dodawać olej, należy go lać bardzo powoli, bardzo cienkim "ciurkiem". Miksujemy jeszcze około 15 minut. Powinien nabrać konsystencji nieco lżejszej niż majonez, gotowy schładzamy w lodówce.

niedziela, 17 kwietnia 2011

Działki

Mieszkamy 10 min od centrum miasta, przed nami rośnie wielka wieża, która ma dać początek wrocławskiemu "Manhattanowi", a mimo tego czujemy się u nas jak na wsi. Sąsiedzi kury hodują, w okolicy same ogródki działkowe, cisza i spokój( nie licząc raz na jakiś czas okrzyków kibiców na stadionie). Uwielbiamy spacerować po ogródkach działkowych, to są nasze ulubione wyjścia na tzw." szybki spacer", na takich ogródkach wszystko szybciej kwitnie, ludzie są odprężeni i zrelaksowani. Taka oaza w środku miasta, pomiędzy blokami i zatłoczonymi ulicami. Dziś też byliśmy na działce. Tym razem w innym charakterze : w charakterze gości. Dziękujemy za zaproszenie.

sobota, 16 kwietnia 2011

Małe Zoo, małe Zoo, nasze małe Zoo...

W planach było już dawno, warunek był jeden : musi świecić słońce! Promyki słońca nas dziś obudziły więc nie było wątpliwości. Słychać było tylko zosiowe : "jedziemy do Zoo, obejrzeć zwierzęta", " a jakie zwierzęta zobaczę?", " a jakie tam będą zwierzęta?" . I choć kochamy nasze wrocławskie Zoo miłością ogromną cena za bilet wstępu mocno nas w tym roku zaskoczyła. Naprawdę zaczynamy poważnie myśleć nad sensem karnetu rocznego, bo wydane za każdym razem na wstępie pół stówki trochę boli. Ale podsumowując było bardzo przyjemnie, spacerowaliśmy ponad 6h i po raz pierwszy udało nam się przejść przez wszystkie alejki. Niestety towarzyszył nam mały, nieprzyjemny incydent, który wywołał łzy na twarzy Starszej Siostry. Gdy zadowolona Zosia postanowiła zerwaną trawką nakarmić strusia( ten uwieczniony na zdjęciu) on nieopatrznie pomylił źdźbło trawy z jej palcem wskazującym. Bolało, polała się krew i łzy. Za to Młodsze dziecię gdy akurat nie spało to z uśmiechem i szczyptą zdziwienia witało każde napotkane zwierzę. Tak zdecydowanie to był udany dzień.

piątek, 15 kwietnia 2011

Bananowy shake

A raczej powinnam napisać smoothie bo w końcu bez mleka. Szklanka pyszności idealna na mały głód lub szybkie śniadanie. Przepis znalazłam na blogu Delicje matki karmiącej. Super przepisy dla mam karmiących i małych dzieci. Szkoda tylko, że autorka w zeszłym roku zarzuciła blogowe gotowanie.

Składniki :
  • 2 łyżki płatków owsianych( użyłam błyskawicznych)
  • 1,5 banana
  • szklanka soku jabłkowego( autorka podaje by użyć butelkę soku dla dzieci o smaku jabłko-coś, ale ja użyłam surowego soku naturalnego- takiego z butelki "jednodniowej". Akurat jabłkowy ma dłuższy termin spożycia)

Płatki owsiane zalać wrzątkiem i odczekać mieszając ok 3min. Zmiksować płatki, banana i sok. Wypić od razu, później shake zrobi się ciemny ale walorów smakowych nie zmieni.
Smacznego!

Ciastka kukurydziane

Powinnam zacząć od wyznania : odstawiłam moje dziecię od piersi, nie jestem już mamą na diecie bezmlecznej ale wciąż będę tu z wami dodając nowe przepisy. Przygoda z taką dietą utwierdziła mnie w przekonaniu, że duża ilość nabiału nie jest konieczna do życia, a wręcz szkodzi. Na diecie bezmlecznej poprawiła mi się cera, schudłam i czułam się świetnie. Mimo wielu wyrzeczeń. Dlatego będę wciąż gotowała i piekła potrawy bezmleczne! Szczególnie, że obie moje córy wciąż mają problemy alergiczne.

Ciasteczka te przypominają mi trochę w smaku ciastka z mąki krupczatki. Są naprawdę pyszne, idealnie nadają się gdy przyjdzie ochota na coś słodkiego. Można je przechowywać długo z zamkniętej puszce. Przepis znaleziony na stronie Szkoła Atopii, gdzie można dowiedzieć się wiele jak radzić sobie z Atopowym Zapaleniem Skóry u dziecka. Szkoła ta organizuje również spotkania i warsztaty dla rodziców w różnych miastach( co prawda namawiają tam by używać kosmetyków La- Roche Posay, ale jeśli macie okazję to myślę, że warto na takie warsztaty się wybrać by porozmawiać na temat alergii u dzieci.)

Składniki : 
  • 2,5 szklanki mąki kukurydzianej
  • kostka margaryny bezmlecznej
  • 0,5 szklanki cukru
  • cukier waniliowy z prawdziwą wanilią
Wszystkie składniki połączyć w misce. Zagnieść cierpliwie ciasto i uformować z niego wałki o średnicy 5-6cm( u mnie dwa kwadratowe wałki). Zawinąć w folię i włożyć na 30 min do zamrażarki. Pokroić na równej grubości plasterki i piec w temperaturze 180st. C do momentu zarumienienia. Im bardziej rumiane tym smaczniejsze.
Smacznego!

czwartek, 14 kwietnia 2011

Wielkanocne stworki

Zaczynają się u nas pojawiać wielkanocne stworki : zające, barany,  kurczaki i jajka. Na pierwszy ogień poszły malowanki na styropianowych potworkach. Starszej Siostrze szło naprawdę dobrze. Polecamy do takiego malowania farby akrylowe bo plakatowe nie zdały egzaminu, spływają po styropianie. Tym akcentem zaczynamy wielkanocne wpisy.
p.s W temacie Młodszej Siostry to idziemy na testy z krwi.  Pozwólcie mi wierzyć i mieć nadzieję, że czegoś się dowiem. Chwilowo rozszerzanie diety zawieszone.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Przypadek odosobniony

To, że moje dzieci są wyjątkowe, niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju wiedziałam nie od dziś. Ale...ale, żeby tak Młodsza Siostra była dzieckiem, które dla lekarzy stanowi nie lada zagadkę od jakiś już 5 miesięcy, to tego się nie spodziewałam. Zacznijmy od początku : jak już pisałam jakiś miesiąc po urodzeniu Hani, okazało się, że mała ma alergię na białko mleka, dostałam nakaz diety i dietę trzymałam( a przy życiu utrzymywało mnie prowadzenie drugiego bloga), niestety frustracja narastała z dnia na dzień, bo cokolwiek zjadałam( a raczej czego nie zjadłam) to dziecko i tak atopowe zmiany na skórze miało. Falowo raz miało, potem się podleczyło, leki antyalergiczne raz działały, potem się poddawały i tak w kółko... Już włosy z głowy rwałam( może stąd zmiana fryzury :)) ale karmić piersią nie przestałam. Czułam jednak na sobie wciąż presję, że to coś z moją dietą musi być nie tak skoro dziecię wciąż stęka i kwęka. Szczyt zdezorientowania nastąpił pewnego dnia, kiedy to Młodsze dziecię obudziło się z wielkimi ropnymi plamami na ubraniu w okolicach brodawek sutkowych. A zamiast brodawek pojawiły się u niego wielkie otwarte sączące się rany. Jeden lekarz, drugi, trzeci wytrzeszczali oczy ze zdumienia tworząc co raz to inne teorie : zmiany grzybiczne, hormonalne, alergiczne. Stanęło na alergicznych. Robiliśmy wymazy, stosowaliśmy maści z antybiotykiem, a poprawa wciąż była tylko chwilowa. To cholerstwo wciąż wracało, a dookoła wszyscy wiercili mi dziurę w brzuchu i komentowali moją dietę. Nawet tydzień jedzenia tylko ryżu  nie przyniósł żadnej poprawy. To mnie już dobiło. Codziennie budziłam się i widziałam mokre plamy na piżamce, w ciągu dnia plamy przebijały na body, bluzki i wszystko co tylko Hania miała na sobie. Co więcej drapała się, z dnia na dzień coraz skuteczniej, ruchy były coraz bardziej precyzyjne i nie można już było zostawić jej nagiej bo drapała się centralnie po ranach. Nie mogłam już tego znieść...

Tak więc oficjalnie odnotowuję, że 3 tygodnie temu odstawiłam dziecko od piersi. Odstawiłam wierząc, że już naprawdę będzie dobrze. Że ten koszmar się skończy. Odstawiłam i żałuję. A wiecie czemu? Nie dlatego, że już przytyłam 3kg rzucając się na słodycze jak wygłodniały wilk...Żałuję bo to nic nie pomogło, odstawiłam dziecko od piersi, podaję tylko mleko modyfikowane dla alergików( nie licząc raz jabłka, które miało być symbolicznym rozpoczęciem rozszerzania diety, miało...) a sączące się rany na brodawkach wciąż były. Piszę były bo po setnych konsultacjach tym razem w poradni dermatologicznej otrzymaliśmy maść, która zatrzymała wyciek z ran. Diagnoza zapalenie brodawek sutkowych! Skąd? Jaka jest tego przyczyna? Wciąż nikt nie wie :/ Dziś minęła 4 i ostatnia doba używania maści. Maść zatrzymała wytrysk lecz nie wyleczyła do końca ran, więc niestety dostaliśmy steryd. Cutivate krem się nazywa i mamy używać póki nie wyleczymy dziadostwa. Już drżę na samą myśl. Powiem Wam szczerze, że do ostatniej chwili chciałam uniknąć sterydów ale...ale w tym momencie zrobię wszystko, by dziecku ulżyć. Pozostaję się już tylko modlić by nie pozostawił on na skórze biednej Hani żadnych śladów. Co będzie jak to wróci? Ja już nie wiem, a lekarze tym bardziej!
A co z dietą? Dupa blada... podałam brokuła- jest wysypka, podałam dynię z ziemniakiem- jest wysypka, podałam pietruszkę z ziemniakiem- są " lukrowane" policzki! AAAAAAAAAAAAAAAAAA RATUNKU! NIECH KTOŚ ZABIERZE TĄ ALERGIĘ OD NAS!!! 

Jakieś dobre rady? Ktokolwiek widział? Ktokolwiek wie?
p.s Tekst może wydawać się prześmiewczy i drwiący z problemu, ale wierzcie, że mi już naprawdę nie jest do śmiechu!

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Pieczony kurczak Nigelii

Tym kurczakiem naprawdę można się najeść, a smak kolejnego kęsa w ogóle się nie nudzi. Znalazłam ten przepis Nigelii i byłam zdziwiona, że się nadaje. Zrezygnowałam tylko z anyżu. Kurczak wyszedł bardzo aromatyczny i miękki.

Składniki na marynatę :
  • 4 łyżki stołowe syropu klonowego 
  • 2 łyżki stołowe sosu sojowego
  • 2 łyżki stołowe oleju roślinnego
  • laska cynamonu ( użyłam pół łyżeczki sypkiego)
  • 2 gwiazdki anyżu( pominęłam)
  • 6 ząbków czosnku (nie obranych) 
  • 250ml soku jabłkowego ( użyłam z kartonu)
Zamarynować mięso i wstawić na noc do lodówki. Następnie wyłożyć do dużej formy, razem z marynatą. Piec ok. 1h w 200 st.C. W połowie pieczenia kurczaki odwróciłam na drugą stronę.
Smacznego!

Dla Taty

To dla D. bo wyjechał na szkolenie i zostawił nas na całe 3 dni. Nie będę ukrywała, że nie jest to łatwa sytuacja, szczególnie kiedy Młodsza Siostra kwiczy cały dzień bo ten jeden jedyny ząb się przebił , rośnie i to jej nie daje spokoju( dziś to ją już o 18 wymyłam i spać położyłam bo chciałam mieć chociaż jedną z głowy). A Starsza się snuje po domu bo cały dzień leje, i oprócz bardzo porannego spaceru gdzie tylko trochę nas zmoczyło, nie wychyliłyśmy nosa z domu. I jeszcze to ciągłe pytanie " Gdzie Tata?". Tak więc słoneczne zdjęcia dla Taty dziewczynek by jemu chociaż było lżej! 
p.s Tęsknimy!

piątek, 1 kwietnia 2011

Półrocze

Znowu nie wiem jak? kiedy? gdzie? ale Młodsza Siostra skończyła już pół roku. Tak, tak. Dziś dokładnie o 3.20. Jaka jest? Cudowna, cierpliwa, niebieskooka, zawsze chwilę płacze przed zaśnięciem, lubi leżeć na brzuchu, wydaje niestworzone dźwięki niczym baba z Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca Mazowsze, ma jeden ząbek, zaczyna siadać. Uwielbia bawić się ze Starszą Siostrą w chowanego(chichra się strasznie jak się odnajdują) i gdy się do niej turla piłkę, niestety wciąż męczona przez alergie :/. Kochana nasza Hanuśka. 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...