sobota, 30 lipca 2011

I po wszystkim

Melduję posłusznie iż dziewczęta wróciły całe i wesołe. Zmęczenie i karuzela w głowie jaką odczuwam po wielogodzinnej podróży pozwala mi tylko napisać kilka ogólnych refleksji. Los nam zawsze płata figle, myślałam, że będzie ciągle padało a była piękna pogoda, myślałam, że dziewczynki super się spiszą i nie będą sprawiały problemów, a tym czasem Zosia trzeciego dnia( po wyjeździe taty) rozpoczęła strajk głodowy, wciąż jęczała, marudziła i była totalnie anty- wszystko. Hania natomiast podejmowała próby ekstremalnych wspinaczek i chętnie próbowała nowych smaków( nie koniecznie tych jadalnych). Dodatkowo zaszczycił nas Hankowy siódmy ząb więc było głośno, czasem baaaaardzo głośno. Największą jednak niespodzianką było to, że miałam być sama, poświęcić się dziewczynom i nadrobić braki snu. Sama nie byłam jednak ani na chwilę. Znalazłam się w towarzystwie ludzi, o których już dawno zapomniałam a przypadek sprawił iż sobie przypomniałam, ludzi którzy kiedyś znaczyli dla mnie wiele i ponownie wiele znaczą, ludzi którzy sprawili, że się śmiałam, robiłam rzeczy szalone a czasem ściągali mnie na ziemię i uczyli odpowiedzialności. To właśnie ich towarzystwo sprawiło, iż mimo zmęczenia codziennymi obowiązkami( miałam wrażenie jakby się wręcz potroiły), były to cudowne dwa tygodnie. Uwielbiam takie niespodzianki :)
 p.s Zerknijcie na bloga kittie, znajdziecie tam dowcipnie napisaną relację naszego szalonego dnia w Gdyni :) O tym jeszcze będzie...
p.s 2 Aaaaaa zapomniałabym :P Coś do posłuchania proszę :
 

3 komentarze:

  1. "życie to to, co nam się zdarza kiedy mamy inne plany"...my też bawilismy się super. oby więcej wspolnych wyjazdów...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieci po prostu zagwarantowały inny rodzaj uatrakcyjnienia wyjazdu:D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...