poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Przypadek odosobniony

To, że moje dzieci są wyjątkowe, niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju wiedziałam nie od dziś. Ale...ale, żeby tak Młodsza Siostra była dzieckiem, które dla lekarzy stanowi nie lada zagadkę od jakiś już 5 miesięcy, to tego się nie spodziewałam. Zacznijmy od początku : jak już pisałam jakiś miesiąc po urodzeniu Hani, okazało się, że mała ma alergię na białko mleka, dostałam nakaz diety i dietę trzymałam( a przy życiu utrzymywało mnie prowadzenie drugiego bloga), niestety frustracja narastała z dnia na dzień, bo cokolwiek zjadałam( a raczej czego nie zjadłam) to dziecko i tak atopowe zmiany na skórze miało. Falowo raz miało, potem się podleczyło, leki antyalergiczne raz działały, potem się poddawały i tak w kółko... Już włosy z głowy rwałam( może stąd zmiana fryzury :)) ale karmić piersią nie przestałam. Czułam jednak na sobie wciąż presję, że to coś z moją dietą musi być nie tak skoro dziecię wciąż stęka i kwęka. Szczyt zdezorientowania nastąpił pewnego dnia, kiedy to Młodsze dziecię obudziło się z wielkimi ropnymi plamami na ubraniu w okolicach brodawek sutkowych. A zamiast brodawek pojawiły się u niego wielkie otwarte sączące się rany. Jeden lekarz, drugi, trzeci wytrzeszczali oczy ze zdumienia tworząc co raz to inne teorie : zmiany grzybiczne, hormonalne, alergiczne. Stanęło na alergicznych. Robiliśmy wymazy, stosowaliśmy maści z antybiotykiem, a poprawa wciąż była tylko chwilowa. To cholerstwo wciąż wracało, a dookoła wszyscy wiercili mi dziurę w brzuchu i komentowali moją dietę. Nawet tydzień jedzenia tylko ryżu  nie przyniósł żadnej poprawy. To mnie już dobiło. Codziennie budziłam się i widziałam mokre plamy na piżamce, w ciągu dnia plamy przebijały na body, bluzki i wszystko co tylko Hania miała na sobie. Co więcej drapała się, z dnia na dzień coraz skuteczniej, ruchy były coraz bardziej precyzyjne i nie można już było zostawić jej nagiej bo drapała się centralnie po ranach. Nie mogłam już tego znieść...

Tak więc oficjalnie odnotowuję, że 3 tygodnie temu odstawiłam dziecko od piersi. Odstawiłam wierząc, że już naprawdę będzie dobrze. Że ten koszmar się skończy. Odstawiłam i żałuję. A wiecie czemu? Nie dlatego, że już przytyłam 3kg rzucając się na słodycze jak wygłodniały wilk...Żałuję bo to nic nie pomogło, odstawiłam dziecko od piersi, podaję tylko mleko modyfikowane dla alergików( nie licząc raz jabłka, które miało być symbolicznym rozpoczęciem rozszerzania diety, miało...) a sączące się rany na brodawkach wciąż były. Piszę były bo po setnych konsultacjach tym razem w poradni dermatologicznej otrzymaliśmy maść, która zatrzymała wyciek z ran. Diagnoza zapalenie brodawek sutkowych! Skąd? Jaka jest tego przyczyna? Wciąż nikt nie wie :/ Dziś minęła 4 i ostatnia doba używania maści. Maść zatrzymała wytrysk lecz nie wyleczyła do końca ran, więc niestety dostaliśmy steryd. Cutivate krem się nazywa i mamy używać póki nie wyleczymy dziadostwa. Już drżę na samą myśl. Powiem Wam szczerze, że do ostatniej chwili chciałam uniknąć sterydów ale...ale w tym momencie zrobię wszystko, by dziecku ulżyć. Pozostaję się już tylko modlić by nie pozostawił on na skórze biednej Hani żadnych śladów. Co będzie jak to wróci? Ja już nie wiem, a lekarze tym bardziej!
A co z dietą? Dupa blada... podałam brokuła- jest wysypka, podałam dynię z ziemniakiem- jest wysypka, podałam pietruszkę z ziemniakiem- są " lukrowane" policzki! AAAAAAAAAAAAAAAAAA RATUNKU! NIECH KTOŚ ZABIERZE TĄ ALERGIĘ OD NAS!!! 

Jakieś dobre rady? Ktokolwiek widział? Ktokolwiek wie?
p.s Tekst może wydawać się prześmiewczy i drwiący z problemu, ale wierzcie, że mi już naprawdę nie jest do śmiechu!

10 komentarzy:

  1. hmmm cutivate znam z autopsji :/ a co do alergologa to we Wrocławiu bardzo ciężko o dobrego (jeśli mogę Ci być choć trochę pomocna napisz na mojego maila, mam parę namiarów)...
    z Zuzu miałam podobny problem (nie taki sam), u nas zakończyło się na endokrynologu, ale z alergią walczymy po dziś dzień i od 2 lat na lekach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm...dziwne. Co lekarz, to teoria, znam to.Biedna Hania. Mojemu dziecku przeszła alergia sama, kilka miesięcy temu. Wycofywała się pomału, aż znikła.
    Mam namiary na alergologów w Warszawie i w Łodzi, daleko. Ale jakbyś była zainteresowana, to pisz. A zwykli pediatrzy co mówią?

    OdpowiedzUsuń
  3. Asiu, biedactwo ta Hania, ale jak Was odwiedzam jest taka wesoła! Czy byłaś u tej Pani alergolog, która Ci polecałam? Co ona na to wszystko?
    Mam jeszcze drugą dobrą alegrolog/pediatrę z dlugim stazem, może coś pomoże?

    OdpowiedzUsuń
  4. coralie : To jest straszne jak te biedne dzieci przechodzą te alergie...poprosimy jutro u nas w przychodzi o skierowanie do alergologa i pójdziemy najpierw tam gdzie nas skierują. Jak nie dowiem się nic nowego będę dalej próbować. Już naprawdę sceptycznie podchodzę do coraz to nowszych teorii lekarzy. Odezwę się jak już wypróbujemy te furtki, które mamy. Trzymaj kciuki bym nie musiała :)

    dragonfly : Zosi też przeszła alergia sama. W 15 msc życia. Teraz sporadycznie ma takie zarumienione policzki jak więcej czekolady zje. Pediatrzy tworzą różne teorie ale skupiają się głównie na alergii. Jutro znowu idę do naszej lekarki bo jest gorzej :/

    Meggy: Jeszcze nie byliśmy, czekałam naiwnie,że to jej minie podając samo mleko. Jutro wezmę skierowanie do alergologa i zobaczymy gdzie trafimy. Jeśli nam się nie spodoba to pójdziemy tam gdzie mi polecałaś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie mieliśmy większych problemów z Gabrysią jeżeli chodzi o alergie ...fakt atopowej cery,delikatnej na działania konserwantów itp,oraz wielkie odczyny po ukąszeniach np,komara...nie porównuje w ogóle do tego co piszesz.To straszne.Wierze że znajdzie się ktoś mądry kto pomoże.I trzymam mocno kciuki:))

    OdpowiedzUsuń
  6. namiary na miejsce, które chciałam Ci dać są do doktor pediatry alergologa, która przyjmuje też na NFZ (ale ma ograniczone limity, jest dobra - nam się udało, bo w styczniu dostałam skierowanie). na NFZ przyjmują na Grabiszyńskiej (tam też nie jest źle, ale musisz wybrać dobrego lekarza z tych którzy tam przyjmują, a nie wszyscy są dobrzy - też mam wypróbowane :/) od kilku lat przerabiam ten temat...

    OdpowiedzUsuń
  7. coralie : to napisz mi proszę jaki lekarz jest ok na grabiszyńskiej bo włąśnie tam chcę pójść. wiem, że mają na NFZ i blisko mamy. dzięki z góry

    OdpowiedzUsuń
  8. wysłałam Ci maila na asiaaa@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejku, oby było tylko lepiej! Nas alergie omineły szerokim łupiek jak na razie, ale rok walczyliśmy z ostrym refluksem. Trzymaj się dzielna Kobieto, będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...