środa, 6 lutego 2013

Witaj w domu i kolejne DIY

Zdecydowanie wystarczy już tego lenistwa...ponad miesiąc przemieszkaliśmy w stanie takim jak się przeprowadziliśmy i naprawdę w tym czasie nie wiele się zmieniło. Chyba najważniejsze w tym miesiącu były szafy, pozwoliły nam w końcu uporządkować pewne rzeczy, które walały się po kątach.
Dziś jednak chciałabym pokazać Wam miejsce, które wita Nas zaraz po wejściu do mieszkania. Lubię to miejsce bo jest czarno- białe, taka klasyka bez burzy kolorów. Sezon zimowy wymusił na mnie położenie chodników, które pozwalają utrzymać większą czystość ale mam nadzieję, że z wiosną znajdziemy inne rozwiązanie.
Swoje miejsce w naszym domu znalazły w końcu moje ulubione dotpicsy, które dawno temu wgrałam u Justyny z just-dotblog'a . I doszły mnie słuchy, że już niedługo powiększę swoją kolekcję...za co Justynie bardzo dziękuję.

Przy drzwiach wyjściowych wisi lustro, zwykłe z drewnianą ramą, które jest z nami od lat. Miałam od początku plan, że będzie czarne ale zamiast malować ramę obkleiłam ją grafitowym filcem ( a tym razem dziękuję mojej koleżance Asi P. za pomysł i inspirację :)) . I tu z odsieczą przybył mi pistolet z klejem na gorąco, który pokochałam bo skleja po porostu wszystko :)


I jeszcze kilka słów o naszym ulubionym wieszaku. To zwykła rura i łańcuch pomalowane czarną farbą. Efekt jest wspaniały, mieści mnóstwo kurtek i kiedy przychodzą do nas znajomi nie muszę otwierać szaf i pokazywać zawartości. Co więcej każdy z łatwością może odnaleźć swoje rzeczy. Wisi na takiej wysokości by można było sobie swobodnie usiąść na siedzisku i założyć buty mimo iż kurtki wiszą nam nad głową. (a prawda jest taka, że mi ten wieszak służy wspaniale do suszenia koszul i dlatego go uwielbiam :)) Niestety nie mogę odnaleźć zdjęć ( choć jestem pewna, że je robiłam ) z procesu powstawania wieszaka. Bałagan na dysku mam okropny...Ale gdyby ktoś chciał znać jakieś szczegóły chętnie odpowiem na wszystkie pytania.


sobota, 2 lutego 2013

Losowanie baniek bezogniowych

Do losowanie podeszłyśmy bardzo tradycyjnie, napisałam wszystkie chętne osoby na kartce, wycięłam paseczki, pozaginałam i włożyłam do miski. Posiadałam też świetną maszynę losującą, która na początku nie bardzo chciała bo zrozumiała, że będziemy oddawać naszego jeżyka co ją bardzo zmartwiło. Ale gdy okazało się, że mamy jeszcze dodatkowe pudełko i naszego wcale nie oddajemy,  była już gotowa do współpracy. Także proszę państwa.....

 A o to maszyna losująca we własnej osobie, w towarzystwie głodnego pomocnika.

 

GRATULUJEMY!!!

 
Czekam na dane do wysyłki pod mailem asiaaa@wp.pl. Gratuluję jeszcze raz.

piątek, 1 lutego 2013

Domowe Melodie

"Dziś oficjalnie-fejsbukowo wychodzę z szuflady i choć trochę się boję i czuję się jak golas to radość mnie wypełnia.Domowe melodie to projekt kilkunastu własnoręcznie nabazgranych i skomponowanych piosenek.W domu.Razem z płaczem,spalonym garnkiem, gorączką i dziurawą skarpetą.Nagrywam.Rejestruję ulotny fragment mojego życia..Po drodze pojawili się moi muzykanci najlepsi-Staszek i Kuba.I tak sobie klepiemy domowe bity.A co dalej?O tym już niedługo..." (KLIK)
Kiedy widzę i słyszę piękno to chcę się z wami tym dzielić, a zdecydowanie zespół "Domowe Melodie" zasługuje na to by się nim dzielić z innymi. Pokochałam od pierwszego posłuchania, Justyna Chowaniak - kompozytorka i autorka tekstów hipnotyzuje swoim głosem, pięknem i naturalnością. Kiedy oglądam ich filmiki nie mogę po prostu oderwać od niej oczu. I mimo to, że zaczęli na youtubie od zeszłych wakacji można kupić już ich płytkę. A każda płyta jest wyjątkowa, prawdziwa, z innym stemplem od kawy. Mam już w planach swój egzemplarz bo wciąż słucham, słucham i nasłuchać się nie mogę. I pomyśleć, że 16.01 był we Wrocławiu ich koncert a ja nic nie wiedziałam. Najbliższy w Warszawie 12 i 13 lutego ( Info TU) 
Wsłuchajcie się dobrze, warto, warto bo są niesamowici ( sama już nie wiem, która jest moja ulubiona, uwielbiam je wszystkie . Miłego słuchania!  : 










p.s Jutro wylosuję bańki. Jeszcze dziś do północy można się dopisać do listy.
A jeszcze tak na marginesie chciałam bardzo podziękować za wszystkie głosy oddane na mojego bloga w konkursie Blog Roku 2012. Wymościłam sobie w mojej kategorii  na 39 miejscu pośród 555 blogów. Jestem w lekkim szoku, że tak wysoko. Dlatego bardzo wszystkim dziękuję.

środa, 30 stycznia 2013

Bez komentarza


Wolny dzień i takie tam

Miałam dziś wolny dzień, wolny od gotowania i matczynych obowiązków. Wstałam, ubrałam się i wyszłam z domu. Pobyłam trochę sama( strasznie mi tego brakuje, choć nie jestem typem samotnika pojawia się we mnie na jakiś czas potrzeba bycia samej ze sobą) , spotkałam się z koleżankami , chodziłam po ulicach i wstąpiłam do kilku sklepów, a potem... szczęśliwa wróciłam do domu. Czasem trzeba się "zresetować".
A po głowie przez cały dzień chodziła mi pewna piosenka. KLIK TU.  Kto nie wie ten niech się dowie, że Olivia Anna Livki urodziła się w Polsce i jest pół Polką, pół Niemką. Lubię jej styl. Taki szalony, trochę śmieszny. Lubię ją za jej dystans do samej siebie i krzywe zęby. Mam nadzieję, że ich nie wyprostuje nigdy :P 
W tym czasie dziewczyny były u babci, jeździły na jabłuszkach po resztce śniegu ( co prawda zjeżdża tylko Zosia, ale Hania też ma ważną rolę : popycha siostrę by nabrała prędkości :P), rysowały i ślęczały nad naklejkami ( ulubiona zabawa z naklejkami to : rodzice rysują tło, a dziewczyny wyklejają różne historie, na zdjęciu Zosiowa stajnia i pola po których "brykają konie".) a dla mamy na kolację przygotowały domową pizzę. Dzięki rodzino!. 

Tymczasem wciąż trwa głosowanie w konkursie na Blog Roku 2012, ja już zagłosowałam na moje ulubione blogi a moimi smsami dołożyłam się do puli pieniędzy, która zostanie wykorzystana na obozy dla dzieciaków niepełnosprawnych i tych z ubogich rodzin. Jeśli też chcecie się dołożyć zachęcam do głosowania na wasze ulubione blogi. Wysyłajcie smsy pod nr 7122 ( koszt to 1,23zł) z odpowiednimi numerami, listę blogów znajdziecie TU (KLIK)   Głosowanie trwa do 31 stycznia do 12.00.  Więc jutro naprawdę ostatni dzwonek.
A jeśli chcecie zagłosować też na mojego bloga  mój nr to A00158 ( "0" to cyfra zero). Z góry dziękuję. 

sobota, 26 stycznia 2013

Bańki bezogniowe i moje zdrowotne teorie

Jestem wielką zwolenniczką wsłuchiwania się we własne ciało i odczytywania sygnałów jakie nam wysyła. Kiedy boli mnie głowa nie szukam od razu tabletek przeciwbólowych, tylko wiem, że mój organizm w ten sposób sygnalizuje mi jakiś problem. Najczęściej przyczyną mojego bólu głowy jest to odwodnienie, dlatego od razu wypijam kilka szklanek wody i problem bólu znika. 
Nauczyłam się postępować podobnie z gorączką u dzieci. Nie panikuję i nie czuję się przerażona kiedy moje dzieci gorączkują lub mają zwykły stan podgorączkowy. Wiem, że w ich organizmie zaczyna się walka przeciwciał, a ja powinnam być czujna i obserwować sytuację. Nigdy nie podaję leków przeciwgorączkowych przy temperaturze ciała mniejszej niż 38,5 st.C. Wiem, że organizm mojego dziecka jest w stanie sam powalczyć z infekcją i daję mu na to czas. Nawet kilka dni. Kiedy pojawia się już prawdziwa gorączka staram się również przeczekać kilka godzin stosując w tym czasie zimne okłady na czoło czy chłodną kąpiel ( chłodną nie znaczy zimną! w sumie tylko raz mi się zdarzyło wsadzić Zośkę do wanny z letnią wodą przy gorączce prawie 40stC) Daję czas organizmowi dziecka na obronę, nie chcę go wyręczać. Kiedy gorączka nie mija po jakimś czasie ( a wysoka zazwyczaj nie mija tak po prostu) podaję syrop przeciwgorączkowy. Ale wierzę, że w tym czasie pewne przeciwciała do walki z chorobą już zostały wytworzone. 
Nie cierpię podawać leków moim dziewczynom, kiedy spoglądam na składy syropów na kaszel, gorączkę i inne to mi się słabo robi jaka to jest straszna chemia. Ta chemia owszem pomaga ale to jest tylko chwilowa pomoc. Nasz organizm nie dostaje szansy by samemu nauczyć się walki z chorobą. A przy kolejnej infekcji jest jeszcze gorzej. Nie muszę dodawać co myślę o antybiotykach. Podałam Zosi raz w życiu, Hani dwa razy. I powiedziałam sobie nigdy więcej. Nigdy więcej przy przeziębieniach, kaszlach i katarach, zapaleniach oskrzeli czy krtani. To nie ma sensu i świetnie radzimy sobie bez nich. Jakieś dwa miesiące temu miałam sytuację kiedy idąc do lekarza ze zwykłym Hankowym kaszlem usłyszałam, że ma prawostronne zapalenie oskrzeli. Tak po porostu i dostałam receptę z antybiotykiem do ręki. Nie zgodziłam się na podanie antybiotyku i od razu zapytałam co mogę innego zrobić by wyleczyć to zapalenie. Nagle okazało się, że można inaczej, bo istnieją inhalacje, opukiwania i syropy rozrzedzające wydzielinę. Ale będzie to trwało dłużej. Trudno- pomyślałam. Nigdzie nam się nie spieszy, damy organizmowi szansę. I udało się wyjść z tego po trzech dniach, bez podawania antybiotyku.

Wierzę w syropy domowe z czosnku, cebuli, cytryny i miodu bo one wzmacniają organizm i dodają potrzebnej energii.  Nie podaję dziewczynom żadnych witamin i suplementów w kroplach czy syropach. Zdarza się, że Zośka czasem łapie chrypę i dostaje tabletkę do ssania.

Rok temu kiedy Zosia poszła do przedszkola okres zimowy był koszmarem dla nas wszystkich, dziewczyny chorowały jedna pod drugiej lub razem. Miałam wrażenie, że utknęłam w domu na dobre, a te choróbska się nigdy nie skończą. Przyszło mi wtedy do głowy by spróbować stawiania baniek. I choć osobiście wspominam stawianie baniek ( tych ogniowych) strasznie pomyślałam, że teraz istnieją na pewno inne rozwiązania, już nie takie drastyczne. I rzeczywiście metoda stawiania baniek bezogniowych jest naprawdę łatwa i bezbolesna.  

Kiedy Pani z firmy MedPlus zaproponowała mi współpracę i przetestowanie baniek od razu się zgodziłam bo wiedziałam, że to jest coś co może nam naprawdę pomóc. Zresztą sama nosiłam się z zamiarem kupna. Kwestia wiary w takie alternatywne sposoby leczenia. Tylko, że w tym przypadku przemawia do mnie widok, że to się dzieje naprawdę. Metoda polega na tym, że specjalną pompką wytwarzamy w bańce podciśnienie, które zasysa skórę do bańki, a podskórne naczynia krwionośne pękają wydostając małe ilości krwi poza naczynia. Na skórze robi się taką malinka i powstaje widoczny krwiak. Nasz system obronny odbiera tą krew jako obce białko i zaczyna wytwarzać dużą ilość ciał odpornościowych, które przygotowane do walki z wrogiem napotkawszy jedynie własną krew, kierują swoje siły przeciwko infekcji. Po dokładną instrukcję stawiania takich baniek odsyłam was na stronę producenta : KLIK  My rozpoczęliśmy 5, 6- cio tygodniową kurację uodparniającą. Zaczęliśmy stosowanie w zeszłym tygodniu od okropnego żółtego kataru u dziewczyn, stawiamy bańki co drugi w trzech punktach na plecach ( to są punkty gdy chorujemy na katar, grypę lub zapalenie gardła). Po katarze zółtym nie ma już śladu, zamienił się w lejący się i o wiele mniejszy. Więc gdy całkiem zniknie dokończymy kurację po dwa razy w tygodniu. Jeden zabieg trwa nie całe 5 min.

Bańki mogą być stawiane w różnych punktach na ciele i na różne dolegliwości. Ich działanie jest zawsze takie same. Nie będę wam opisywała dokładnie miejsc i punktów na ciele, na których można stawiać bańki. Możecie je znaleźć w wyżej podlinkowanej instrukcji wraz z dokładnymi obrazkami.

Czy dzieci się tego boją? Być może. Ja podeszłam do tego bardzo na luzie, jeszcze rok temu na którymś z forów przeczytałam, że mama stawiając bańki swojemu synkowi bawi się z nim w jeżyka. Wspólnie udają, że chłopiec ma kolce jeżyka i zamienia się w jeżyka na 5 min. Zapamiętałam to i sama spróbowałam to zastosować. Kiedy dostałam przesyłkę powiedziałam dziewczynom, że będę miała dla nich wieczorem fajną zabawę. Tego dnia całkiem o tym zapomniałam, a następnego dnia One same upomniały się żeby im pokazać te kolce jeżyka. Więc teraz nie ma problemu, mówię, że będzie dziś jeżyk, pozwalam się chwilę pobawić pompką zasysającą i robimy zabieg przez niecałe 5 min przed snem. Po zabiegu wystarczy szklane bańki umyć wodą z płynem do naczyń.

Wierzę, że te bańki naprawdę pomagają. Wierzę, że uaktywniają system obronny organizmu i mobilizują do walki z infekcją. Zachęcam Was do zapoznania się z tą metodą leczenia. I gwarantuję Wam, że jest całkowicie bezbolesna mimo iż te bulwy skórne w bańce wyglądają strasznie :P

Jeśli chcecie wypróbować ten sposób leczenia zostawcie komentarz, że chcecie! pod tym postem. Mam do rozdania jeden zestaw( 8 sztuk) baniek bezogniowych, które dostałam dodatkowo od firmy MedPlus. Chętnie się podzielę. 
Komentarze można zostawiać pod tym postem do przyszłego piątku. W sobotę 2.02 wylosuję jedną osobę, której wyślę zestaw baniek.

piątek, 25 stycznia 2013

Lazy Friday

I gdzie tu się spieszyć, kiedy cały świat  dookoła choruje: kaszle, smarka i gorączkuje. W przedszkolu Zośki jakaś epidemia, więc dziecię umila czas mamie i swojej siostrze w domu. Leniwie o 11-12 w południe wyskakujemy z piżam, po milionach kłótni i porannych potyczek słownych wystawiamy nosy na dwór. Zamieniliśmy chwilowo sanki na jabłuszka do zjeżdżania i to dopiero jest zabawa na całego....

Rano pomyślałam,  że tęsknie za słońcem, nie pamiętam już nawet kiedy ostatnio był słoneczny dzień... I mimo iż słońce wyszło dziś we Wrocławiu na niecałe 2 min zza chmur ( chyba tylko żeby się przywitać) mam niedosyt. Chcę wiosny, zielonej trawy i kwiatów. Ja zmarzluch jakich mało niecierpliwie czekam na nadejście ciepłych dni. Mam dosyć zimy. 

Tymczasem moje młodsze dziecię robi przeróżne eksperymenty smakowe. Ooooo np serek waniliowy z kabanosem. Ja patrzę na to z lekkim obrzydzeniem, Zośka się odsuwa i stwierdza : " nie będę siedzieć obok Hani" ,a  sama Hania zdaje się być bardzo zadowolona :P

Miłego weekendu kochani. 
Przygotowuję właśnie wpis o bańkach bezogniowych i o moich teoriach na ten temat. Będę też miała dla was niespodziankę. Postaram się umieścić go wieczorem na blogu.

czwartek, 24 stycznia 2013

Wstęp do nauki czytania i głosowanie

Od jakiegoś czasu gdy czytam z Zosią książki staram się wskazywać czytane wyrazy palcem tak by mogła obrazowo pamiętać jak wygląda dane słowo. I  rzeczywiście część słów, które się powtarzają często wystarczy, że wskażę palcem i Zosia płynnie je czyta ( z pamięci oczywiście) . Co więcej ostatnio wpadły nam w ręce świetne książki ( Wyd. Egmont seria " Czytam sobie") , które zostały wydane w sposób, który ułatwia dzieciom naukę czytania. Naszą faworytką jest książka "Maja na tropie jaja" Rafała Witka z rewelacyjnymi ilustracjami Emilii Dziubak ( Zocha widząc komara od razu stwierdziła, że to chyba Jętka). Polecamy bo historia prawdziwie trzymająca napięcie do ostatniej strony. Dodatkowo główna bohaterka- złota papuga mówi wszystko z potrójnym "r", więc zabawa słowna gwarantowana :)


A tak poza tym dziś rozpoczęło się głosowanie w konkursie Blog Roku 2012.  W tym roku zdecydowałam się wziąć udział w konkursie  i startuję w kategorii "Ja i moje życie".
Jeśli chcecie na mnie zagłosować (a zachęcam :P) to wyślijcie

 smsa na nr 7122 
 ( koszt smsa to 1,23zł)
o treści  A00158
("0" to cyfra zero)

Głosowanie trwa do 31 stycznia do 12.00. Ale najlepiej zrobić to już teraz. Dochód z SMS zostanie przekazany na integracyjno - rehabilitacyjne obozy dla dzieci z ubogich rodzin i dzieci niepełnosprawnych.
Dzięki!

wtorek, 22 stycznia 2013

Czerwone półki

Zawisły w pokoju dziewczyn... i pasują idealnie mimo iż czerwone. Wpisały się w klimat pokoju. I to co się okazało, to to, że  mamy mnóstwo dodatków i pudełeczek, które też są czerwone :P

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Zaległy post.

Ten wpis miał się pojawić kilka dni temu...ale coś nie zadziałało i nie pojawił się. Chyba język HTML jest dla mnie językiem obcym bo mimo iż zdjęcia załadowałam to nie umiałam ich zmniejszyć( a próbowałam napisać posta z telefonu)... Chciałam napisać o naszych zimowych dniach. O tym, że zbieramy chleb dla kaczek i karmimy wygłodniałe stadko, które czeka na nas nad rzeką. Kaczki, łabędzie i mewy...teraz mamy do nich bardzo blisko. 


 
A w domu...robimy pancerze dla dinozaurów, żeby przetrwały epokę lodowcową. 


Bawimy się też ludzikami i obserwujemy zimę. Prawdziwą zimę. 

 Kładziemy też wieczorami bańki bezogniowe i leczymy żółty katar. Ale o tym innym razem. 
A jako, że dziś Dzień Babci chcemy życzyć wszystkim Babciom wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia i samych uśmiechów.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...