poniedziałek, 28 czerwca 2010

Na działce


... u prababci. Groszkowo - porzeczkowy królik! I jego podwładny ślimak gigant.
A ja dziś pierwszy raz zajadałam jagody. Z cukrem tak poprostu i były boskie! Cierpię chwilowo katusze z powodu ucisków jakie prawdopodobnie powoduje powiększająca się macica na lewe żebra pod klatką piersiową. Przerabiałam to niestety z Zosią. I już dziś wiem, że czeka mnie jeszcze kilka tygodni bólu :/




sobota, 26 czerwca 2010

SURVIVAL


...czyli Przegląd Młodej Sztuki w ekstremalnych warunkach. W tym roku to już 8 edycja. Rok temu Zosia również nam towarzyszyła ale nie aż tak świadomie :)
Już piszę jaka jest idea. Artyści SURVIVALU podejmują wyzwanie miejskiej dżungli realizując swoje projekty w miejscach porzuconych, w gmachach publicznych i na otwartych przestrzeniach. Jak piszą organizatorzy: " SURVIVAL chce pośredniczyć, chce być odpowiedzią na potrzebę porozumienia. Odbiorca wypchnięty z dyskusji „niezrozumiałością” współczesnej sztuki, jej skrzywionym przez środki przekazu obrazem, ma okazję skonfrontować swoje wyobrażenia w naturalnym dla siebie środowisku, poza murami instytucji kulturalnych". I rzeczywiście tak to się odbywa. Po więcej informacji odsyłam na stronkę Survivalu. W tym roku miejscem prezentacji jest Bunkier Strzegomski. Schron, który docelowo ma być przekształcony w Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
I choć niewiele sztuki jeszcze widziałam, przyznaję otwarcie, że ta edycja nie powaliła mnie na kolana. Może nie musiała... Ale i tak zabawa była przednia.







środa, 23 czerwca 2010

Truskawki dla Taty i zabawa


Dziś Jego dzień. Ostatnio się stara, wraca wcześniej z pracy, zabiera dziecię na całe popołudnia do piaskownicy, na huśtawkę, na czereśnie do sąsiada. Specjalnie dla niego szukałam przepisu na zwykły, prosty pracek z truskawkami. Wszystko dlatego, że zapałał miłością do ciasta biszkoptowego z owocami ze sklepu Społem. Ech z żalem patrzyłam jak przynosi zafoliowane ciacho( nie jedno) i wcina. Więc dziś specjalnie dla wspaniałego Taty przysmak jego ostatnich dni. Tym razem prosto z naszego piekarnika. Przepis z bloga Moje Kucharzenie. I jeszcze laurka była. Wczoraj malowana przez dziewczyny.

A zabawa do której zapraszam Meggy, coralie, Gabryjelov i Julko nazywa się "Dzięsiąte zdjęcie". Zaprosiła mnie do niej Dragonfly z Krainy Fiołków. Wiedziałam, że będzie to jakieś Zosiowe zdjęcie bo historia zdjęć na tym laptopie zaczyna się właśnie od jej narodzin. A oto to 10:

sobota, 19 czerwca 2010

czwartek, 17 czerwca 2010

Tego dawno nie robiłam.


A smaka narobiła mi Piegowata i to do Niej odsyłam po przepis bo jest świetny. Zmieniłam skład owoców bo dodałam truskawki i banany, a zamiast orzechów pokruszyłam ciacha digestive. Ale tu już jest dowolność. Użyłam zamiast jogurtu maślanki, bo okazało się, że jogurt już prawie sam wychodził z lodówki :)... Z podanej porcji wyszło 12 muffinek co okazało się zdecydowanie za mało jak na dzisiejszy dzień. Dziecię szczęśliwie już przeszło pozytywnie test truskawek więc nie miało problemu ze zjedzeniem deseru! Pysznie nam było dziś.

niedziela, 13 czerwca 2010

...Uff jak gorąco...


Było gorąco sami przyznacie! Chwilami tak, że miałam już dosyć! Ale to raczej wiadome było, na coś trzeba ponarzekać :) Dziecię chociaż szczęśliwe padało wieczorem z płonącym całym ciałem, a temperatura jej skakała jak szalona. Po pierwszym upalnym dniu spędzonym w ogrodzie bałam się, że jakiś udar ją normalnie dopadł! Więc słońce było ale dawkowane pod przyryciem filtra +50! I tak się leniłyśmy słodko przez te dni. Tzn ja się leniłam a Zosia biegała pełna energii. Zaliczyliśmy też w weekend festyn osiedlowy i na milion dzieciaków zgadnijcie kto, jako jedna z pięciu, wygrał nagrodę w loterii? Zosia! Ha ha będzie miała swoje radio w pokoiku( przyszłym pokoiku, który musi powstać w przeciągu 4msc).






p.s A co powiecie na drużynę Zosia & Zuzia? Bo zaczynamy być oboje zgodni, że coś w tym jest!

sobota, 12 czerwca 2010

Sernik imieninowy


Uwaga ten przepis może uzależnić! Zrobiony z okazji imienin Małgorzaty czyli naszej Mamy. Piszę naszej bo choć to moja teściowa od zawsze była Mamą. Przyjęła mnie pod swój dach dobrych kilka lat temu i zawsze traktowała jak własną córkę! Dlatego byłam dumna gdy zobaczyłam jak wspaniale udał mi się ten sernik. Nawet nie opadł, chociaż pękł na środku. Był( już od wczoraj był) puszysty i kremowy. Pierwsza warstwa rozpływała się w ustach, druga zaskakiwała słodkością i orzechowym smakiem, a trzecia... trochę się przypaliła od spodu ale nikt nic nie zauważył :)
Znalazłam ten przepis na Moich Wypiekach już jakiś czas temu i wiedziałam, że muszę go kiedyś zrobić. I przyszedł jego czas. Wszystkiego najlepszego Mamo
!

wtorek, 8 czerwca 2010

Za płotem


Za płotem i to tym najbliższym w weekend była impreza. Drugie urodziny Oliwki. Więc jak to na takich urodzinach był tort i świeczki, goście i prezenty, balony i zabawki. Było słońce! Aaaa i był koń na biegunach, do którego Zosia zapałała miłością :)
Wpis spóźniony bo coś ostatnio się rozleniwiłam ale... ale żyję i mam się wspaniale :)




piątek, 4 czerwca 2010

Wariacja na temat tiramisu


To zaległy deser, już nawet nie pamiętam, że go zrobiłam. Został skonsumowany szybciutko. Wracając z górskiej wyprawy kupiliśmy po drodze truskawy, które szybko znalazły swoje przeznaczenie. Już dawno marzył mi się ten deser. Poprostu kocham tradycyjne tiramisu!! A to również mnie nie zawiodło. Przejrzałam kilka przepisów na tiramisu z truskawkami ale żaden nie był tym przepisem idealnym. Postanowiłam zrobić po swojemu. Więc to było tak:

3 opakowania mascarpone (po 250g)
3 zótka
ok 100g cukru wg uznania mniej lub więcej!
500ml śmietanki kremówki
prawie kilo truskawek
2 opakowania biszkoptów tych długich
sok z cytryny

Truskawy pociełam na ćwiartki, skropiłam sokiem z cytryny i posypałam cukrem. I tak na 30min trzeba zostawić w miseczce żeby puściły sok. Żótka ubiłam z cukrem, dodałam mascarpone, zmiksowałam. Później ubiłam kremówkę i dodałam do masy serkowej. Dalej prosta sprawa. Namoczyłam biszkopty w wodzie z sokiem z cytryny, ułożyłam na dnie, później warstwę truskawek, następnie masę, poźniej znowu biszkopty, truskawy, masa! Na koniec mała, truskawkowa dekoracja i VOILA! Gotowe!

wtorek, 1 czerwca 2010

Dzień dzieci


Już mamy DZIECI! Pięknie jest! Choć sami czasem oboje czujemy się jak małe dzieciaki... Bardzo lubię ten dzień, można wreszcie poczuć beztroskę, która towarzyszy wszystkim . Dlatego dziś wszystkim dzieciakom (tym małym i dużym) życzymy spełnienia marzeń, samej radości i beztroski co dzień! Z tej okazji moje ulubione dziecię w ulubionej sesji :)






LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...