Dziękuję Piegowatej i dragonfly za zaproszenie mnie do blogowej zabawy. Od razu sobie pomyślałam: Oho! Czy ja się zmieszczę w dziesięciu punktach? Ale mam. Pewnie jeszcze kilka razy mi się przypomni coś co chciałam napisać a zapomniałam...
A więc zapraszam do lektury. Oto moja lista top przyjemności :
1. Świeży ciepły chleb, uwielbiam ten smak i kwaśny zapach. Niestety mogę zjeść tony świeżego chleba (każdego!) Kiedyś uwielbiałam lepić kulki z chleba i zjadać ale teraz już ograniczam się wyłącznie do wąchania i konsumpcji.
2. Kanapki. Wiąże się to trochę z poprzednim punktem ale mam chyba bzika na punkcie pieczywa. Wolę zjeść na obiad mięcho w pieczywie i sałatką niż np. z ziemniakami. Ulubiona kanapka : świeży chleb, sałata, wędlina, pomidor i szczypior. Nie umiem się oprzeć tej kombinacji smakowej.
3. Pić colę. Nie piję dużo ale uwielbiam czasem wziąć po prostu łyka. Potem kolejne szybko mi się nudzą.
4. Ciepłe ubranie. Nie lubię marznąć. Jestem wściekła na cały świat gdy wychodzę z domu i okazuje się, że ubrałam się za lekko.
5. Po całym dniu położyć stopy wyżej. Lubię to uczucie gdy pulsują ze zmęczenia i czuję odprężenie.
6. Ład, skład i porządek. Jestem małą pedantką a do tego minimalistką. Przyznam się, że wręcz kocham sterylne pomieszczenia. Choć tak nie żyję!
7. Pustą plażę. Nic chyba nie relaksuje mnie bardziej jak widok piasku, morza i otwartej przestrzeni.
8. Mizianie, smyranie, głaskanie, dotykanie. Nie wiem jakiego używacie słowa na delikatne muśnięcia po skórze np. piórkiem, patyczkiem, liściem ale ja szaleje za wszelkiego rodzaju takimi przyjemnościami.
9. Objęcia małych rączek na szyi i całuski żeby mnie udobruchać lub odwrócić moją uwagę od złego zachowania ( mały cwaniaczek z tej Zośki)
10. Wspólne wyjścia, wakacje, spacery. Czuję się spełniona kiedy jesteśmy w trójkę. Dlatego jak pomyśle, że niedługo będziemy jeszcze w czwórkę to rozpiera mnie duma!
Do zabawy zachęcam i zapraszam : Meggy, coralie, gabryjelov, Tlingit i Lucy, Julko i Carissimę.
A wiecie czego nie cierpię? Jak coś się psuje jak np nasz aparat :/ i żeby tego było mało siadł jeszcze mój laptop. Oczywiście zanim zdążyłam przenieść cenne zdjęcia na przenośny dysk. Módlcie się by mi je odratowano.
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
czwartek, 26 sierpnia 2010
Musiał być ten pierwsz raz
niedziela, 22 sierpnia 2010
W pełni lata
sobota, 21 sierpnia 2010
środa, 18 sierpnia 2010
Dinozaur!

Miejsce naprawdę godne polecenia. Park dinozaurów koło Łeby. Z nadmiaru atrakcji dziecię nawet nie zauważyło trzygodzinnej wędrówki po mokradłach, pomostkach, pagórkach i w głębokim lesie. Była podekscytowana każdym napotkanym stworzeniem, które chciała nakarmić i pogłaskać. A niektóre naprawdę robiły wrażenie nawet na straszakach. Do tego przejażdżka małą ciuchcią pod nogami wielkoludów, mini zoo, kucyki, wielkie drewniane owady, świetny plac zabaw na piasku...I to wszystko w jedym miejscu! Sama niewiem gdzie dziecię pomieściło ten nadmiar wrażeń. Zgasło dopiero w samochodzie. Odsyłam was na stronkę : http://www.lebapark.pl/


wtorek, 17 sierpnia 2010
A kuku!
10 dni minęło błyskawicznie i jesteśmy. Zadowolone, muśnietę słońcem, z pełnymi brzuchami. W domu pobojowisko bo M pod naszą nieobecność rozpoczął remont( który zresztą nas gonił strasznie) pokoju dla Zosi. Pracy jest jeszcze conajmniej na dwa tygodnie ale zdążymy, prawda? Nie żebym zaczynała się stresować ale... ale wkońcu za jakieś 1,5 msc będziemy już w czwórkę. Do tego czasu marzy mi się jeszcze pełna akceptacja nowego lokum ze strony Zosi. Ale o tym potem. Bo teraz tak na szybko chciałam tylko powiedzieć : Cześć . A i jeszcze jedno : Wiecie co, dziewczyny? Nie ma to jak nad polskim morzem! Relacja będzie napewno obszerna bo atrakcji było mnóstwo. Ale to później bo teraz nie wiem gdzie ręce włożyć!
piątek, 6 sierpnia 2010
Dziewczyny uciekają
wtorek, 3 sierpnia 2010
niedziela, 1 sierpnia 2010
Setny wpis o Śpiącej Królewnie

Nie wiem sama jak to zrobiliśmy ale mamy idealne dziecko jeśli chodzi o zasypianie. Od piątku przeniesiona na dorosłe łóżko, nawet się nie zdziwiła i była bardzo zadowolona. Wszystko zostało jak dawniej, to samo miejsce, ta sama pościel i ochraniacz z łóżeczka. Zmieniła się tylko wielkość i forma samego łóżka . Czy nie zauważyła różnicy? Chyba zauważyła bo rano pięknie poproszona schodzi i przychodzi do nas, czego wcześniej nie mogła zrobić. Czy więc jest taka grzeczna i kochana? Chyba tak. Nawet do głowy jej nie przyszło, żeby uciekać, bawić się, schodzić, wchodzić - nic z tych rzeczy. Kładzie się, słucha bajeczki, przytula Tygrysa i Puchatka i odpływa wraz z kołysankami do krainy snu. I choć kręci się jak szalona, zmienia pozycje, raz na Tygrysie, raz na Kubusiu to dwie noce i dwie popołudniowe drzemki zaliczone bez upadku. Ach kochane to nasze dziecię!
p.s To mój setny wpis. Szybko poleciało :)
piątek, 30 lipca 2010
Zachciało mi się sernika.
Tak miałam ochotę ostatnio na sernik a po głowie chodziła mi ciągle wersja z jagodami. Bo przecież jesteśmy w pełni sezonu! I pojawił się wkońcu mój obiekt marzeń na naszym stole. A powstał z kilku przepisów. Spód do sernika zrobiłam wzorem z Moich Wypieków lecz jedyne ciastka na stanie to były ciastka Hit z czekoladą i ich właśnie użyłam zamiast digestive. Więc spód : 250g zmiksowanych ciastek Hit, 125g masła roztopionego i sypnełam jeszcze płatki owsiane. Lepimy tym dół formy i boki i wstawiamy do lodówki na jakieś 30min. Potem masa serowa zrobiona zgodnie z tym przepisem. Swoją drogą niezła ta stronka. Przepisy są wspaniałe, a jakie zdjęcia!! Mus jagodowy również zaczerpnięty z tego źródła. Sernik jak to zwykle ma zwyczaj troszkę opadł ale przestałam się tym przejmować. Smakuje rewelacyjnie!
p.s Z doniesień rodzinnych to zaczynamy ZMIANY. Zosia jest męczona od kilku dni widokiem jednoosobowego łóżka na środku sypialni, a dziś przyszła pocztą bramka zapezpieczająca na schody więc pewnie w ten weekend sprawdzimy jak pannie Zofii idzie spanie na dużym łóżku.
sobota, 24 lipca 2010
Nessebar
Wakacje, wakacje i po wakacjach... ale chciałam Wam jeszcze coś pokazać bo uważam, że jest co. Wybraliśmy się na wycieczkę autobusem po wybrzeżu do Nessebaru. Przepiękne miejsce. Zresztą wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i słusznie. Wąskie, kręte uliczki, małe chatki drewniane, ruiny cerkwi i typowe czarnomorskie budowle poprostu mnie zachwyciły. Co więcej wysepkę można przejść do okoła a widoki są cudowne. Żałowałam, że dzień się kończy, słońce zachodzi i trzeba wracać...


niedziela, 18 lipca 2010
Nadmorskie opowieści
czwartek, 15 lipca 2010
Słodkie lenistwo
Aż grzech pomyśleć jak błogo spędzamy te dni...Prawie nadzy lenimy się od rana do wieczora... Pogoda już lepsza chociaż jeszcze niekiedy pada, wilgotność powietrza chyba 100% ale zdecydowanie można powiedzieć, że jest upalnie. Mamy nowego przyjaciela : pana Krokodyla, który pomógł Nam zaciągnąć Zosię do basenu, a teraz nie chce z niego wychodzić gadzina :)
Na koncie mamy też nowe wakacyjne słowa( swoją drogą pora zacząć prowadzić jakiś słowny pamiętnik panny Zofii Marii), a więc na horyzoncie ciągle TATEK (statek), w dłoni UŚLA (muszla) a pod pachą PIKA (piłka). Aaa i już wiemy, że mama to Asia a tato jak narazie Mimik :)
p.s A jak wy sobie radzicie z upałami? Bo wiem ze w Polsce macie total!
sobota, 10 lipca 2010
Witajcie w Bułgarii. Do stanu idealnego brakuje nam niestety chwilowo pogody. Wiem, wiem u Was upały a Nas Słoneczny Brzeg przywitał burzową, wietrzną pogodą. Nie, żeby było tragicznie zimno, nie nie! Ale nad morzem głowy urywa! Wszystko jednak jest wspaniałe bo jesteśmy razem. Pozdrowienia.
p.s Wbrew moim obawom Zosia przyjęła wszystko cudownie, każda nowa rzecz ją cieszy, apetyt dopisuje jak zwykle, całe dnie spędza na dworze. Ach wakacje trwajcie wiecznie!
poniedziałek, 5 lipca 2010
Home made sushi
Czy wspominałam już, że mam w domu mistrza domowego sushi? Oj lubimy, lubimy czasem sobie podjeść takie sushi. Nie korzystamy jednak z drogich restauracji bo atmosfera w takich knajpach wogóle nam sie odpowiada i nie cieszy. Cieszy nas zabawa z przygotowywaniem, zwijaniem i smakowaniem w zaciszu domowym. I nikt się nie stresuje jak mu coś z pałeczek spadnie zanim trafi do buzi... Dzisiejsza wersja, chyba najbardziej nam smakująca, to nic innego jak surowy i wędzony( niby dla tych ciężarnych) łosoś, ogórek, awokado, serek philadelfia, wasabi i ryż zawinięte w nori.

Subskrybuj:
Posty (Atom)




