poniedziałek, 31 października 2011

Happy Halloween

W tym roku trochę się zabawiliśmy w Halloween ( przecież z roku na rok robi się u nas bardziej "amerykańsko", a święto to zjednuje sobie coraz więcej fanów, więc jak szaleć to szaleć), było wycinanie dyniek i robienie lampionów ze słoików, było ciasto z dyni , halloweenowe babeczki i ciasteczka. I impreza( oj dawno na takiej nie byliśmy :)) Także wszystkim Happy Halloween!

niedziela, 30 października 2011

poniedziałek, 24 października 2011

Basia rządzi

Jakiś rok temu na pulpicie była zakamarkowa Ela, uwielbiana, wyczytana i recytowana. Przyszła na Basię kolej. Książka przypadkiem wypożyczona w bibliotece ( "Basia i biwak"- zresztą moja ulubiona) stała się naszym hitem od razu i weszła w rytm codziennego dnia...każda kolejna historia o Basi jest pożerana przeze mnie i przez Starszą Siostrę. Zatem gromadzimy sobie te historie i poznajemy Basię a warto poznać ją bliżej bo jest świetna. To bohaterka, z którą będą się utożsamiać i dziewczynki i chłopcy. Basia nie stroi się, nie ubiera w cukierkowe spódniczki, nie wiąże kucyków, ma dwóch braci, ma charakterek ale jest bardzo mądrą i spostrzegawczą dziewczynką. Jej historie pomagają dzieciom zrozumieć otaczający je świat, nazywają emocje, które targają dziećmi, pokazują że normalnym jest kłótnia z bratem i tłumaczą jak poradzić sobie w trudnych dla nich sytuacjach. To również książka dla rodziców, w wielu momentach rozbawi i sprawi, że spojrzymy na dziecięce występki z przymrużeniem oka a w niektórych sytuacjach po prostu "wrzucimy na luz". Ilustracje może nie są zapierające dech w piersiach ale liczy się treść, która sprawi iż zaczniemy cieszyć się chwilą i doceniać to co mamy. Polecamy.
Moje ulubione fragmenty z " Basia i biwak" :

"-Porozmawiamy o wakacjach, ale najpierw musisz się uspokoić- dodał Tata. Basia wypiła kakao, przytuliła Franka, który zabrudził jej bluzkę rozpaćkanym bananem, kopnęła w stołek i w końcu się uspokoiła"

"Mama zachichotała. Znowu. A Tata nie wiadomo dlaczego uśmiechnął się do niej. Basia popatrzyła na rodziców. Zachowywali się dziwacznie. Wzruszyła ramionami i poszła do siebie. (...) Tata siedział przy kuchennym stole. Przytulał Mamę, która siedziała na jego kolanach i coś mu szeptała do ucha. - O już jesteście?- zdziwił się na widok dzieci. Mama zeskoczyła z kolan Taty, odsunęła Franka od szuflady z narzędziami i zaczęła kroić pomidory do sałaty".

" Po jakimś czasie reszta rodziny wyszła z samochodu. Mama wyglądała na trochę obolałą. Franek poraczkował między szyszki, usiadł pod sosną i napchał sobie usta igłami zmieszanymi z piaskiem (...)"

" Po obiedzie znowu zaczęło padać. Tata poszedł spać, Mama robiła przegląd mokrych skarpet, a Franek grzebał w rzeczach ustawionych w przedsionku. Chyba był zadowolony, bo cichutko gulgotał pod nosem. Basia z Jankiem grali w makao i kłócili się na potęgę (...)".

" Siedli wokół ogniska otuleni kocami i przez chwilę milczeli, ciesząc się ogniem i ciepłem. Potem Mama zaczęła śpiewać. Pięknie śpiewała. - Udała nam się ta Mama, co? - szepnął Tata do Basi. I zaśpiewał razem z Mamą. Trochę fałszywie , ale za to z całego serca. Basia pomyślała, że nie tylko Mama im się udała. Tata też. I bracia. I wakacje pod namiotem. Może mokre, ale i tak najwspanialsze, jakie tylko można sobie wymarzyć."

niedziela, 23 października 2011

Koszmar minionych nocy

Wciąż niestety trwa, młodsze dziecię dostaje nieźle w kość od kilku nocy od swoich czwórkowych zębów, jakoś tak wszystkie zapragnęły na raz przyjrzeć się światu... dzisiejsza noc to było apogeum : wrzaski, krzyki i kręcenie się w łóżku rodziców ( i tu uwaga) przez 6h! I tak dopiero 5.30 nad ranem dziecko zgasło ze zmęczenia. No i teraz odsypia! Finałem tej nocy była dolna lewa czwóra więc jeszcze trzy razy tyle przed nami :/. Dodatkowo nocne kaszle i smarki z sąsiedniego pokoju wszechobecne. Ale żeby nie było tak tragicznie i wyszło na plus to sobota była naprawdę udana :P Tworzenie wspólnej zebry ( podpatrzone u dragonfly i w poMyskowym Świecie) i kolejna wizyta w Muzeum Narodowym. Tym razem temat jesienny i babcine towarzystwo zaowocowały liściową księżniczką i ksztanowo - szyszkowym ludzikiem. Mamy więc domową wystawę. Cud, miód i malina :P

sobota, 22 października 2011

Ku pokrzepieniu

Tak wiem, te dzieci nie wyglądają jak chore, ale słońce dziś połaskotało nas po nosach, wpadając nam do domu...to my hyc do ogrodu i hulaj dusza, piekła nie ma na czym się tylko da : czy to wózek, rower czy pomocna dłoń mamy ;P
 I coś z serii : "O Haniu a co ty tam wozisz? Ooo pokaż, to piesek, ja ci pokażę jak on chodzi i szczeka". I Hania już pieska nie ma :P

piątek, 21 października 2011

Matczyne wypociny

Pierwsze koty za płoty z kolorowym lukrem,  w sumie to świetny relaks tylko następnym razem muszę dokładnie rozpuścić barwniki :)

czwartek, 20 października 2011

Chory cukiernik

W domu szpital, obie chorują, starsze dziecię powalone pierwszym rzutem przedszkolnych wirusów( to chyba każdy musi przejść), chodzi i wydaje z siebie niestworzone dźwięki, kręci się po domu, nudzi się...więc wymyślam. Wymyślam coś co ją zajmie na dłużej. I tak pieczemy, próbujemy nowe foremki i farbujemy lukier. Czas leci....
p.s Upiekłyśmy pyszne kruche ciastka z cytrynową nutą z TEGO przepisu, znikały jedno po drugim.

wtorek, 18 października 2011

Zabraknie go

Będzie nam go cholernie brakowało, chociaż był już starszawy i jego codzienne życie toczyło się zamiennie po dwóch stronach kanapy nie musiał odejść właśnie dziś. Dopadło go straszne cholerstwo, kto kiedykolwiek słyszał o nagłym przesunięciu kręgów w kręgosłupie i uszkodzeniu rdzenia kręgowego??? Doprowadziło to do paraliżu całego tyłu do tego stopnia, że od wczoraj nie mógł się ruszać, chodzić, sikać, jeść... I koniec. Nie ma go. Zostaliśmy z jednym czworonogiem, tym mniejszym. Pusto strasznie.

sobota, 15 października 2011

Eko Ludki

Dzięki TEJ inicjatywie Zosiowa stopa pierwszy raz stanęła we wrocławskim Muzeum Narodowym. Miesiąc chodzenia do przedszkola( a może to wyrobiona i wiekowa dojrzałość?) a moje dziecię samo uczestniczy w zajęciach, słucha uważnie, odpowiada na zadawane przez Panią pytania na forum grupy i z wielkim przejęciem przeżywa to wydarzenie długo jeszcze o tym opowiadając w domu. A jeśli chodzi o temat spotkania to zacny bardzo i ekologiczny. O śmieciach, segregowaniu i sprzątaniu. Więc coś na topie bo w Zosiowej głowie coraz więcej eko świadomości. W przedszkolu było sprzątanie świata( bardzo była tym podekscytowana, kiedy wysprzątali plac zabaw i dostała gumową rękawiczkę), wspólnie segregujemy śmieci i oddajemy makulaturę do przedszkola by za zebrane ze sprzedaży pieniądze ratować konie. Coraz więcej rozumie i wie.

piątek, 14 października 2011

Wagary

Mały wagarowicz nie poszedł do przedszkola, duży do pracy,  ten najstarszy miał wolne, bo to w końcu jego święto dziś było, a matka z córką najmłodszą do wagarowania się przyłączyły. Przyjemnie było bardzo choć chwilami mroźno :) ale jak tu nie zaliczyć takiej wycieczki skoro we wrocławskim zoo tydzień specjalnych cen trwa?
p.s Wszystkiego najlepszego dla Babci i innych nauczycieli.

środa, 12 października 2011

Pogodzona...

...z porą roku szukam jej uroków :P

poniedziałek, 10 października 2011

Zamieszanie

Tak to był zdecydowanie ciężki weekend, owszem bardzo przyjemny ale ciężki. Bo nie łatwo jest przygotować przyjęcie dla 40 osób( pojawiło się ok30) kiedy zostaje się samej w domu z dwójką dzieci i psów( tak się pięknie złożyło, że babcia wybyła na 3 dni, a i mąż wybył na 2 dni i oboje wrócili wieczorkiem dnia poprzedzającego całe wydarzenie). I nawet gdy z odsieczą przybywa przyjaciółka i bawimy się w nocne gotowanie to wciąż  wcale nie jest to takie łatwe! Tak to żeśmy sobie sprytnie wymyślili, że skoro młodsze dziecię kończy rok i skoro rodzina i tak przyjedzie i tak...to łapiąc dwie sroki za ogon, ochrzcimy jeszcze niechrzczone dziecko. A że początek października nietypowo letni był więc wymarzyło się nam wielkie garden party z rodziną i przyjaciółmi. Data zaplanowana ( decyzja z tygodnia na tydzień :P), miejsce wybrane, goście zaproszeni i tylko pogoda pozostawiała wiele do życzenia. Jakoś tak pechowo nie mogła jeszcze dociągnąć te 2 dni z temperaturą 25 st.C. Z pomocą przybył wielki podwójny biały potwór, który w godzinę stanął w naszym ogrodzie ( I tu polecam firmę!). Więc mimo przeszywającego chłodu w środku buchało ciepłym powietrzem, dzieci biegały, ludzie jedli i pili... i już na szczęście po wszystkim. Uff tak się cieszę, że tak daleko nam jeszcze do komunii.

p.s Dla Hani tort piaskownica, obiecałam sobie, że go zrobię i już dawno to planowałam. Inspirację znalazłam u Fiołków ale przepis pochodzi od Lu. W środku naszpikowany był malinami i zniknął cały( chociaż był wielki) od razu. Zrobiliśmy ozdoby z masy, na którą przepis znalazłam na cincinie. Super przepis ale barwniki spożywcze do farbowania muszą być w proszku. Te płynne się nie nadają.  Na zdjęciu tortu nie ma figurki siedzącej Hani bo Zosia chwyciła i pożarła ją podczas dmuchania świeczki :P I jeszcze mały mankament kawałek murka mi odleciał pod wpływem ciężaru czekoladowej masy.
Cytuję przepis( ja zmniejszyłam składniki o połowę bo masa była potrzebna tylko na małe ozdoby) :

  • 1/2 kostki margaryny lub masła
  • 1 szkl wody
  • 25 dkg mąki pszennej
  • 1/2 kg cukru pudru
  • barwniki spożywcze

środa, 5 października 2011

Zaległe i ważne, pierwszy rok

Jakoś tak zasnąć od kilku dni nie mogę bo jeszcze nie zdążyłam ogłosić całemu światu, że nasz Mały Robal skończył 4 dni temu pierwszy rok życia. Jaka jest nasza mała dziewczynka? Cudowna, urocza panna przytulalska, wielkooka, ostatnio straszny krzykacz( ale nauczycielkę ma najlepszą :P), chce sama jeść łyżką, je sama widelcem, tupta sama jedną ręką trzymając mamy, wszędzie się wspina, uwielbia gryźć swoją szczoteczkę do zębów, rozpiera ją duma gdy dostanie coś od siostry. Urodzona w nocy 1 października. Ten dzień był spokojny i oprócz tego, ze hitem za liście przebojów dnia było "Sto Lat" w wykonaniu Starszej Siostry, to dzień minął jak co dzień. Ale za to w ten weekend...



... przygotowania rozpoczęłam już dziś.


czwartek, 29 września 2011

Jest taki dzień

Jest taki dzień, który co roku wyraźnie uświadamia mi znaczenie mijającego czasu. To dziś : 27 lat dla Niej i 11 lat dla Nich. I niech będzie...100lat, 100 lat...
p.s A co więcej już niedługo pierwszy rok z Jej życia :P
 fot : http://electroniccircles.tumblr.com

czwartek, 15 września 2011

W szeregach

Czekaliśmy na ten dzień dłuuuuuugo. Ona też. Stało się. Jako niepełna 3 latka ( jeszcze brakuje 4msc do urodzin) Panna Zofia dziś po raz pierwszy sama stanęła w szeregach przedszkolaków. Pierwszego września było mi żal, że nie może iść razem z innymi dziećmi( takie to przepisy dla "nie trzylatków"), żałowałam, że będzie miała opóźniony start, martwiłam się, że dzieci w ciągu dwóch tygodniu stworzą grupę do której będzie ciężko  jej dotrzeć, że będzie inaczej postrzegana przez inne dzieci...jednak dziś wiem, że to było lepsze rozwiązanie. Dziś żadne dziecko już nie płakało na korytarzu i nie przekazywało negatywnych emocji związanych z rozstaniem z rodzicem. Dziś moje dziecko w ciszy i spokoju wkroczyło do budynku przedszkola i po prostu tam zostało. Rozpiera mnie duma. Wiem, wiem jak mogłam być taką matką?,  taką co spodziewała się krzyków, histerii i braku akceptacji? Ona wiedziała co ma robić, wiedziała, że będzie dobrze i pogodziła się z tym, że taka jest kolej rzeczy... Kochane moje dziecię.

środa, 7 września 2011

Brudas

Nastała era grzebania w ziemi, fascynacja piaskownicą i doniczkami z ziemią. Żaden przydomowy kwiat nie zostanie pominięty. Potrafi długo się skupić na grzebaniu palcem w ziemi, wydając przy tym takie monotonne, uspokajające dźwięki "yyyyyyyyyyyyyyy"... Haniu szkoda tylko, że już lato się kończy!
p.s Strasznie Hani rośnie grzywa i teraz dylemat : spinać czy podciąć, spinać czy podciąć...?

sobota, 3 września 2011

Czarna sobota

Aż drżę na myśl, że dopiero południe. Znacie prawo serii? Jak już się coś dzieje to wszystko na raz. Jakoś kilka minut po 11 mieliśmy nasz pierwszy rodzinny wypadek( w sumie to chyba w ogóle pierwszy). Kurcze, kurcze, kurcze ( kipię ze złości jak o tym myślę) M się zagapił i nie zauważył, że samochód przed nami gwałtownie stanął (na zielonym świetle) bo nie zmieścił się na skrzyżowaniu. Ja to widziałam, ale cóż mogłam zrobić siedząc po prawej stronie. Nic tylko krzyknęłam : "Uważaj" co dało czas M lekko skręcić w prawo, jednak finałem było niestety mocne uderzenie lewym przodem auta. Szyba pękła, lewy przód zwinął się w harmonijkę, oboje z M dostaliśmy poduchami powietrznymi w twarz, zadymiło się i... na szczęście tyle. Dziewczyny z tyłu w fotelikach całe i zdrowe. Szok spowodował, że obie dały koncert na środku skrzyżowania ale w sumie nie dziwię im się. 
Dodatkowo gdzieś zgubiłam portfel z dowodem i kartą płatniczą i jak pomyśle o tych papierkowych sprawach, które trzeba będzie w poniedziałek załatwić to mi słabo...Grrrrrrrrrrrr. Jak ja nie lubię takich dni.

czwartek, 1 września 2011

Kariera

Matka tak to dziś se wymyśliła : na wycieczkę Starszą wzięła, Młodszą z babcią zostawiła.
Cel wycieczki był już znany, był to koncert Kariery* niespodziewany.
Na wrocławskim rynku coś się działo, ludzi szybko przybywało.
Zmontowali, zaśpiewali i zatańczyli, a ludziska brawo bili.
Starsza w rytm podrygiwała, aż tu nagle spać zachciała.
A że było późną porą, matka choć zostać chciała była jej podporą.
Tramwaj pomknął raz, dwa, trzy i dziecię teraz o koncercie śni. 
 Więcej zdjęć o TU.
*  wklejam trochę info na temat zespołu : 

www.facebook.com/kariera.zespol
www.myspace.com/kariera

oraz video z koncertów:
http://www.youtube.com/watch?v=_Xcz6wPnwVw
http://www.youtube.com/watch?v=-Pm0K_ML9QU
http://www.youtube.com/watch?v=Z-jPKdvt9no&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=1qwmALjXa4I

Kariera to czteroosobowy projekt, którego skład tworzą wrocławscy muzycy z takich zespołów jak Robotobibok, Małe Instrumenty czy Von Zeit. Instrumentarium grupy to klarnet basowy, moog, gitara, kontrabas, perkusja, melodyka, kazoo. Zespół Kariera to sceniczna petarda – wyborne, pełne wigoru granie połączone z nietuzinkową postawą sceniczną wokalisty Tomka Nowackiego. Muzyka zespołu czerpie z jazzu, old schoolowej elektroniki, post punka a i czasem z big beatu. Teksty to niebanalna, pełna ironicznego poczucia humoru twórczość Tomka.

SKŁAD
Maciek Markowski (Małe Instrumenty)- klarnet basowy, moog, elektronika, gitara, chórkiTomek Nowacki – śpiew, melodyka, kazoo, megafonMarcin Ożóg (Małe Instrumenty, Robotobibok)- kontrabas, chórkiSebastian Szczepanowski (Von Zeit) – perkusja, chórki
BIOGRAFIA
Początki zespołu Kariera sięgają siódmej klasy szkoły podstawowej, czyli roku 1989. Duet Maciek Markowski oraz Tomek Nowacki grał na podłączonej do radia gitarze oraz stołku kuchennym jako perkusji. Duet zrealizował 3 kasety 60 minutowe niskoszumowe z własnym materiałem oraz zagrał jeden koncert w Szkole Podstawowej nr 45 dla swojej klasy. Właściwy zespół „Kariera” powstał w roku 1997 – w zespole grali: Maciek Markowski, Tomek Nowacki, Marcin Ożóg i Kuba Suchar. Zespół koncertował we Wrocławiu oraz województwie wrocławskim. Po roku działalności zespół zawiesił działalność ze względu na wyjazd zagraniczny Maćka oraz intensywne koncertowanie zespołu Robotobibok, którego członkami byli Marcin i Kuba. Zespół reaktywował się we wrześniu 2008 w składzie: Maciek Markowski (Małe Instrumenty), Tomek Nowacki, Marcin Ożóg (Małe Instrumenty, Robotobibok), Sebastian Szczepanowski (Von Zeit). Od tego czasu zespół występuje regularnie na scenach klubowych w kraju.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...