poniedziałek, 23 maja 2011
piątek, 20 maja 2011
Przewrotnie :P
Kto wierzy, że to jutro :P mało czasu już mu zostało. Tymczasem tematycznie- muzycznie mój kochany Kawałek Kulki. Ich płyta nie nudzi mi się już od ponad roku. Do zobaczenia jutro po 18!
czwartek, 19 maja 2011
Lody bananowe
Bardzo proste, a radość dziecka bezcenna. Zresztą mały pomocnik sam obsypywał cukiereczkami. Przepis następujący : obrać banana, pokroić na 3 części, nabić na patyczki np od szaszłyków, zamrozić na papierze, gorzką czekoladę roztopić na parze, maczać zamrożone banany i szybko posypać cukiereczkami bo czekolada momentalnie zastyga. Smacznego!
wtorek, 17 maja 2011
Drożdżówki z rabarbarem
Sezon na rabarbar czas zacząć, nie jestem jednak pewna bo mało znalazłam informacji na temat jak silnym alergenem jest rabarbar. Trzeba sprawdzić na własnej skórze, jednych uczuli, innych nie! Tak czy inaczej pomysł na pyszne drożdżówki jest :P Silni alergicy mogą zastąpić go po prostu jabłkami. Rabarbar ugotowałam na parze i sami zobaczcie jaka jest różnica w barwie musu. Polecam ten sposób gotowania gdyż warzywa i owoce nie tracą swoich wartości odżywczych i zachowują swój kolor.
Składniki na ciasto( to samo ciasto co na wieniec drożdżowy ) :
- 3 szklanki mąki pszennej
- 1/2 łyżeczki soli morskiej ( użyłam zwykłej)
- 3 łyżki cukru
- 1 szklanka letniej wody
- 2 i 1/2 łyżeczki suszonych drożdży instant ( użyłam ok 10 g drożdży zwykłych)
- 1/4 szklanki oleju
+ mus rabarbarowy : rabarbar( 2 długie łodygi), cukier trzcinowy, cukier z prawdziwą wanilią
+ kruszonka : 2/3 szkl. mąki pszennej, 1/3 szkl. cukru, 75g margaryny bezmlecznej, cukier z prawdziwą wanilią
+ 3 jajka przepiórcze do posmarowania brzegów.
Wymieszać przesianą mąkę, sól, cukier. Do wody dodać suche drożdże i mieszać przez chwilę aż się rozpuszczą, ze świeżymi drożdżami trzeba zrobić zaczyn ( odlać 1/4 szkl. wody, dodać łyżeczkę cukru i łyżeczkę mąki, odstawić w ciepłe miejsce pod przykryciem, odczekać aż zacznie się pienić). Zaczyn dodać do reszty wody. Wodę z drożdżami wlać do mąki razem z olejem . Wymieszać łyżką, następnie wyrabiać ręką lub hakiem do ciasta drożdżowego przez około 8 - 10 minut, aż będzie gładkie i nie będzie się kleiło( podsypałam trochę mąką bo ciasto na początku kleiło się do rąk, ale po dłuższym wyrabianiu przestaje się kleić) Wyjąć ciasto na stolnicę i wyrabiać przez minutę, uformować kulę, włożyć ją do czystej większej miski (ciasto podwoi objętość), wysmarowanej olejem, przykryć folią i wstawić do lodówki na jedną noc lub maksymalnie na 4 dni.
W dniu pieczenia…wyjąć ciasto z lodówki, wyłożyć na stolnicę i uformować kulę. Zawinąć w folię i odłożyć na 20 minut. Rabarbar umyć i wyszorować lekko szczotką, pokroić, nie obierając ze skórki na 1cm kawałki. Gotować na parze ok 15-20 min. Ugotowany rabarbar wymieszać z łyżką cukru trzcinowego i ok. pół paczki cukru waniliowego z prawdziwą wanilią.
Kruszonka : Wymieszać wszystkie składniki dodając drugą połowę cukru waniliowego. Palcami rozdrobnić na grudki różnej wielkości.
niedziela, 15 maja 2011
sobota, 14 maja 2011
Placek marchewkowy z kokosową masą
Przerwa na blogu była, ale znów powracam do żywych :P na dobry początek coś słodkiego : ciasto marchewkowe. Skorzystałam z przepisu pinkcake, zamiast zwykłych jajek użyłam przepiórczych. Chociaż ciasto nie wiele mi urosło, w smaku było pyszne i co najważniejsze bez żadnego zakalca. Następnym razem wypróbuję również przepis pinkcake na wegańskie ciasto marchewkowe.
Składniki cytuję za autorką z małymi modyfikacjami :
- 1 szklanka tartej marchewki (na drobnych oczkach, ale nie na miazgę)
- 1 szklanka mąki gryczanej (użyłam pół na pół z pszenna)
- 1 niepełna szklanka brązowego cukru (w tym waniliowy)
- 6 jajek przepiórczych
- 1/2 szklanki oleju
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka cynamonu
+ mleczko kokosowe, cukier
Jajka ubić z cukrem, dodać olej. Marchewkę zmieszać z sypkimi i połączyć z jajkami. Wylać na blaszkę 20x20 cm ( moja była większa) wyłożoną papierem i piec w temperaturze180 °C przez 25-30 minut.
Mleko kokosowe wstawić wcześniej na kilka godzin do lodówki, po oddzieleniu się gęstej części na górze, wyjąć ją i ubić z odrobiną cukru( wg gustu). Wystudzone ciasto przekroić i przełożyć masą kokosową. Schłodzić w lodówce. Smacznego!
Studenci
Gdyby nie obecność dzieci wtopilibyśmy się w tłum...ten tydzień upłynął pod znakiem Juwenaliów. A jest we Wrocławiu takie jedno miejsce, które tygrysy lubią najbardziej ( dosłownie tygrysy :P) czyli wyspa słodowa, gdzie w tym roku odbywają się koncerty i inne imprezy. I my tam dziś byliśmy! Jak dzieci? Wspaniale! Od dziś wiemy, że idealnie nadają się na masowe imprezy. Popcorn w dłoń, uśmiech na twarzy i przemykamy wśród dziwolągów.
p.s Darku dziękujemy za śliczne zdjęcie.
poniedziałek, 9 maja 2011
Weekend
Był cudownie ciepły, miły, pełen planów i nadziei (o planach będzie wkrótce!). Taki weekend był konieczny po tygodniu pełnym zgrzytów, małych kłótni, matki urobionej po pachy i ojca wracającego późną porą. Taki weekend doładowuje baterie na cały następny tydzień. Oby ten tydzień był lepszy niż poprzedni!
niedziela, 8 maja 2011
Ja chcem z tą cinką śpiewać...
Oto panna Zofia w całej swej odsłonie, gdy widzi kamerę od razu pędzi do celu. Tańce, hulanki, swawole- owszem, ale tylko pod warunkiem, że widzi swoją twarz na przekręconym ekraniku kamery. Repertuar na dziś : Zuzia!
p.s W pewnym momencie Tato przekręca ekranik do siebie, a nie widząc dziewczynki trudno razem śpiewać :)
wtorek, 3 maja 2011
piątek, 29 kwietnia 2011
Przyszło do nas lato...
...pełne słońca lato, hej maluchy, hej dzieciaki co wy na to?
Uwielbiam takie dni...pachnie latem...oczy relaksują się widokiem soczyście zielonej trawy...uszy nasłuchują słowiczej muzyki...chłonę takie dni wszystkimi zmysłami. Ach tak zdecydowanie zapowiadają się udane dni. Życzę wszystkim cudownego i ciepłego weekendu!
p.s Na zdjęciach poniżej wspaniała gra aktorska Starszej Siostry. Cudo!
p.s 1 W sprawie Młodszej to wciąż nie za ciekawie. Testy z krwi nie wykazały alergii ( milion osób w tym momencie powie sobie : a nie mówiłam!) więc powoli rozszerzamy dietę kontrolując co się dzieje na skórze.
wtorek, 26 kwietnia 2011
Domowe frytki z tymiankiem
Robimy je często, gdyż chwilowo moje starsze dziecko pokochało frytki. Taka faza! Polecam szczególnie bo są pyszne. Cudowna alternatywa dla zwykłych gotowanych ziemniaków.
Składniki :
- ziemniaki
- tymianek, sól
- oliwa z oliwek
Ziemniaki pokroić w paseczki. Wymieszać z solą i tymiankiem w misce. Wyłożyć na papier do pieczenia, spryskać oliwą z oliwek. Piec w piekarniku ok 30-40 min w temperaturze 220st.C. ( Frytki mogą przyklejać się do papieru, wystarczy co jakiś czas przemieszać drewnianą łyżką).
Smacznego!
sobota, 23 kwietnia 2011
piątek, 22 kwietnia 2011
Sojonez
Idealny do sałatki jarzynowej. Nie poczujecie różnicy między sojonezem a zwykłym majonezem. Przepis podejrzałam TU ale go zmodyfikowałam. Przepis wielkanocny specjalnie dla Mamy Zosi :P.
Z okazji Świąt Wielkiej Nocy chciałabym życzyć najlepszego wszystkim odwiedzającym mojego bloga.
Składniki :
- 200 ml śmietany sojowej( można użyć szklankę mleka jak w przepisie oryginalnym)
- sól, pieprz ziołowy do smaku
- łyżka octu jabłkowego
- pół łyżki musztardy
- 1,5- 2 szklanki oleju( dodałam 1,5)
Śmietanę sojową wraz z octem i przyprawami zmiksować, po chwili pojawi się piana i wtedy dodajemy musztardę ciągle miksując. Po około 10 minutach miksowania zaczynamy dodawać olej, należy go lać bardzo powoli, bardzo cienkim "ciurkiem". Miksujemy jeszcze około 15 minut. Powinien nabrać konsystencji nieco lżejszej niż majonez, gotowy schładzamy w lodówce.
Smacznego!
niedziela, 17 kwietnia 2011
Działki
Mieszkamy 10 min od centrum miasta, przed nami rośnie wielka wieża, która ma dać początek wrocławskiemu "Manhattanowi", a mimo tego czujemy się u nas jak na wsi. Sąsiedzi kury hodują, w okolicy same ogródki działkowe, cisza i spokój( nie licząc raz na jakiś czas okrzyków kibiców na stadionie). Uwielbiamy spacerować po ogródkach działkowych, to są nasze ulubione wyjścia na tzw." szybki spacer", na takich ogródkach wszystko szybciej kwitnie, ludzie są odprężeni i zrelaksowani. Taka oaza w środku miasta, pomiędzy blokami i zatłoczonymi ulicami. Dziś też byliśmy na działce. Tym razem w innym charakterze : w charakterze gości. Dziękujemy za zaproszenie.
sobota, 16 kwietnia 2011
Małe Zoo, małe Zoo, nasze małe Zoo...
W planach było już dawno, warunek był jeden : musi świecić słońce! Promyki słońca nas dziś obudziły więc nie było wątpliwości. Słychać było tylko zosiowe : "jedziemy do Zoo, obejrzeć zwierzęta", " a jakie zwierzęta zobaczę?", " a jakie tam będą zwierzęta?" . I choć kochamy nasze wrocławskie Zoo miłością ogromną cena za bilet wstępu mocno nas w tym roku zaskoczyła. Naprawdę zaczynamy poważnie myśleć nad sensem karnetu rocznego, bo wydane za każdym razem na wstępie pół stówki trochę boli. Ale podsumowując było bardzo przyjemnie, spacerowaliśmy ponad 6h i po raz pierwszy udało nam się przejść przez wszystkie alejki. Niestety towarzyszył nam mały, nieprzyjemny incydent, który wywołał łzy na twarzy Starszej Siostry. Gdy zadowolona Zosia postanowiła zerwaną trawką nakarmić strusia( ten uwieczniony na zdjęciu) on nieopatrznie pomylił źdźbło trawy z jej palcem wskazującym. Bolało, polała się krew i łzy. Za to Młodsze dziecię gdy akurat nie spało to z uśmiechem i szczyptą zdziwienia witało każde napotkane zwierzę. Tak zdecydowanie to był udany dzień.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






































